| Byłem zszokowany, ciężko mi było cokolwiek zrobić. Starałem się zapamiętać twarze dwóch osiłków. Nawet w takim momencie nie mogłem powstrzymać pewnego rodzaju myśli, po prostu same przychodziły, zalewały. Wyobraziłem sobie, jakby to było odcinać kawałeczek po kawałeczku mięśnie z tych wielkich ciał... jak mięso na kebaba... Akurat ten szczeniak by się najadł.
Chwilę po tym, jak wyszli, stałem bez ruchu. Spojrzałem na psa. Wydawał mi się ufny, przyjacielski. Dokładnie wiedziałem co mogę z nim zrobić, żeby poprawić sobie trochę humor... Na razie jednak byłem zbyt malo pewny siebie. Musiałem znaleźć coś do picia, gardło mi zasychało. Rozejrzałem się wokoło.
"Gdzie ja w ogóle jestem? Co to za dom? czemu? Czy to jakiś sen?" - przychodziły mi do głowy kolejne pytania. Skierowałem się w stronę domu, zajrzałem przez okna... Zobaczyłem w nich swoje odbicie. Poprawiłem fryzurę. Na pierwszy rzut oka w środku nikogo nie było. Podszedłem do drzwi, obejrzałem się za siebie. Pies leżał tam, gdzie go zostawiłem. Zapukałem zdecydowanie a potem nacisnąłem klamkę. Starałem się zachować maksimum ostrożności na tym obcym terenie. "Zobaczymy, do kogo mnie tu przywieźli... zobaczymy, co jest w tej chacie". - Halo, jest tu kto?! - krzyknąłem jeszcze przed drzwiami...
__________________ Tym razem pojedźmy szybciej |