Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 05-15-2008, 20:10   #38
Smoqu
 
Smoqu's Avatar
 
Reputacja: 2 Smoqu jest na bardzo dobrej drodze
$: 30 243
Plan przeciwników był genialny w swej prostocie - wykorzystując przewagę liczebną okrążyć ich uniemożliwiając odwrót i wytłuc. Nie wzięli jednak pod uwagę, że nie mieli do czynienia z bandą wieśniaków, tylko z grupką nieźle wyszkolonych awanturników. Teraz właśnie miało się okazać, jak nieźle.

Turgas zbliżył się do Walnara, który zrezygnował z samotnej szarży i zeskoczył z konia. Stanął u jego boku uważnie obserwując poczynania goblinów. Na razie nie wyglądało to źle, gdyż widział ich tylko pięciu, jednak Kathryn jakimś cudem wiedziała, że jest ich więcej:

- Po lewej stronie drogi macie pięciu, po prawej czterech. I Turgas, oni wszyscy idą w waszą stronę, otaczają powoli wachlarzem - usłyszał z jej strony – Cokolwiek zrobicie, radziłabym pośpiech: dwójka z wargami i jeden z potencjalnych łuczników zaczęli się także przemieszczać.

"Skąd ona to wie?" przemknęło mu przez głowę pytanie. Ale zniknęło równie szybko, jak się pojawiło. Nie było teraz czasu na takie pierdoły, czekała ich walka.

- Cofnijmy się troszkę. - rzucił cicho do towarzysza - Jesteśmy za daleko od reszty ekipy, mogą nas odciąć. I nie martw się o swoje plecy, tylko zabezpiecz moje.

I zaczął się cofać w kierunku reszty grupy z włócznią gotową do rzutu, uważając jednak, aby utrzymać takie samo tempo, jak rycerz, który wycofywał wraz z nim.

Jeden z napastników rzucił im propozycję nie do odrzucenia ... w jego mniemaniu.

- Poddajcie się, to umrzecie szybko. - odwarknął w odpowiedzi kapłan, sprężając się, jak pantera do skoku.

Nagle ze strony maga poleciał w kierunku mówcy pocisk energii i trafił go w prawą nogę. Goblin zasyczał z bólu i wskazał na czarodzieja krzycząc coś w swoim języku. Zaatakował, a wraz z nim reszta oddziału.

Turgas tylko na to czekał. Gdy tylko znaleźli się wystarczająco blisko, aby być pewnym rzutu włócznią, cisnął nią w krzykacza. Rzut był silny i celny. Włócznia przebiła zbroję nadbiegającego, jak masło, zaś siła rzutu była tak potężna, że ostrze przeszło na wylot przez niewielkie ciało i wbiło się w drzewo znajdujące się za nim, przybijając negocjatora. Skonał natychmiast.

Jednak być może dlatego, że wziął taki zamach do rzutu, spóźnił się troszkę z wyciągnięciem szabli. Drugi nadbiegający goblin wyskoczył i ciął maczetą na wysokości gardła. Gwardzista w ostatniej chwili, instynktownie przekręcił głowę tak, że cios nie dosięgnął szyi, a skrzesał iskry na hełmie i przeorał lewy policzek. Adrenalina wyzwolona w tym momencie przez organizm półorka zablokowała ból i wyostrzyła wszystkie zmysły. Zdziwienie, wściekłość i w końcu rozbawienie, wszystkie te uczucia prawie jednocześnie wyraziła jego twarz. Nawet roześmiał się w głos. Ciągle żył.

To była walka o życie, a nie żaden trening. Źrenice oczu rozszerzyły się pod wpływem stresu, otaczająca rzeczywistość stała się wyraźna i ostra, jak jego szabla. Widział wszystkie ruchy przeciwników, jakby w zwolnionym tempie. Ten co, go zranił, jeden nadbiegający z prawej i jeden z lewej strony. Razem trzech. Na razie trzeba było wyeliminować najbliższego. Z całą furią zaatakował.

Goblin, najwyraźniej przekonany, że już właściwie pokonał swojego przeciwnika, postanowił go dobić prostym ciosem z góry. Nie mógł popełnić gorszego błędu, bo całkowicie się przy tym odsłonił. Najwyraźniej zapomniał, że ranny przeciwnik to najgroźniejszy przeciwnik. Turgas, któremu adrenalina dodała sił, zrobił unik i wyprowadził zabójczo szybki cios z nadgarstka. Usłyszał tylko ciche stęknięcie, gdy odciął przeciwnikowi prawą rękę wraz z maczetą. Krew z kikuta siknęła, jak piwo z przebitego bukłaka, ochlapując gwardzistę i rycerza.

"Ten już nic nie zrobi" kapłan odwrócił się do następnego.

Gniew dodał mu sił i szybkości. Normalnie nie byłby w stanie dosięgnąć drugiego, ale tym razem wściekłość zrobiła swoje. Ciął od dołu. Tego rodzaju ataku nauczył go El Tornado podczas ostatniego szkolenia. Dla nieprzygotowanego przeciwnika był on nie do zatrzymania. Goblin nie był przygotowany. Ostrze prześlizgnęło się pomiędzy nogami trafiając dokładnie w pachwinę i rozcinając ciało aż do brzucha. Wnętrzności wypłynęły na wierzch. Goblin patrzył przez chwilę z niedowierzaniem i upadł z takim wyrazem twarzy martwy na ziemię.

Turgas rozejrzał się w poszukiwaniu następnego przeciwnika. Sytuacja wyglądała nadal groźnie, aczkolwiek nie beznadziejnie. Jeden z napastników chlasnął dość poważnie Seline, ale poza tym nikt nie doznał poważniejszych obrażeń. W okolicach "tylnej straży" były 3 gobliny, przy rycerzu ostał się jeden, mag całkiem sprawnie rozprawił się z następnym, zaś ranna elfka przebiła tego, który ją tak szpetnie potraktował. Tylko Kathryn stała, jakby nigdy nic, obserwując całą walkę.

"Rozpoznanie robi nieźle, ale mogłaby się ruszyć i choć trochę zamieszania zrobić." pomyślał trochę poirytowany kapłan.

Mag, chcąc uniknąć walki wręcz wycofał się przed atakującym go goblinem, a ten uderzył na odlew jego konia, płosząc go. Przestraszone zwierzę pogalopowało prosto na walczących ramię w ramię rycerza i kapłana.

- Walnar, zejdź z drogi ! - krzyknął gwardzista dostrzegając, co się dzieje.

Sam przemieścił się, aby zejść z drogi szarżującego konia i go przepuścić wolno. Dzięki temu manewrowi znalazł sie tuż obok jednego z nowo przybyłych goblinów. Nie zastanawiając sie wiele chlasnął go i jednym ciosem ściął mu głowę, która upadła 3 metry dalej. Po chwili korpus również osunął się powoli na ziemię.

Na drodze w oddali zamajaczył jeszcze goblin dosiadający warga, ale szybko zniknął ustrzelony przez jakiegoś niewidocznego strzelca. Nie był nim nikt z drużyny.

"Co do cholery?"

Gobliny zaczęły uciekać i szybko zniknęły w zaroślach pozostawiając ciała swoich towarzyszy. Było po walce.

Turgas w końcu poczuł pieczenie w rozciętym policzku.

- Mroczny Władco, przyjmij w ofierze tę śmierć i ulecz swą mocą swego sługę - wyszeptał słowa modlitwy skupiając się na energii, którą miał w sobie. Musiał być gotów na następną potyczkę. Może to coś, co załatwiło gobasa miało nieprzyjazne zamiary? Obserwował uważnie otoczenie będąc gotowym na każdą ewentualność ...
 

Ostatnio edytowane przez Smoqu : 05-17-2008 o 13:58.
Smoqu jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem