| Dwain czuł się dziwnie. Z jednej strony miał humor, gdyż alkohol, który wypił a także wyczyny ojczulka Otta poprawiały mu go niesamowicie. Poza tym wiedział, że niedługo w końcu zapadną jakieś ustalenia co do "kłótni" z Adrenem. Z drugiej strony cały czas pobrzmiewały mu w głowie słowa von Volfgrima, zarówno te, które ubodły go bezpośrednio a także te, które kierował do Kyfandysa i Klary.
W końcu dojechali do domostwa hrabiego.
Gdy z posiadłości wybiegli pachołkowie, krasnolud zastanawiał się cały czas co też wydarzy się za chwilę. Po chwili wyszedł ów hrabia. Ubrany był jak to szlachic: bogato i zapewne strasznie niewygodnie. Mimo wyraźnie starego wieku (- przynajmniej jak na człowieka- pomyślał Kowal) wyglądał dość przyjaźnie. Gdy usłyszał słowa kapłana zaśmiał się serdecznie co mocno zdziwiło Dwaina. Było widać, że słowa Shultza nie zrobiły na nim odpowiedniego wrażenia. Pewnie myśli, że pokłócili się kto usiądzie na lepszym miejscu, a Tu przecież chodzi o coś zgoła ważniejszego! - pomyślał Knuddsen, gdy obserwował jak hrabia wita się z Adrenem i panienką Klarą. Po chwili skłonił się też reszcie. Ten gest uradował krasnoluda. Wygląda na to, że ten nie jest aż taki wyniosły jak jego młodszy krewniak. Dwain myślał o tym ciekaw jednocześnie, kto też pierwszy zacznie wyjaśniać całą sytuację. On nie mógł tego zrobić, gdyż to nie mu zostało zadane pytanie. Poza tym miał już dość wszelkich przemów. Spodziewał się, że to kretyn zacznie szybko tłumaczyć jak to "szalony krasnolud okrył się hańbą" i o tym co zrobiła Klara. Ten jednak milczał spoglądając na swą kuzynkę. Panienka także milczała. Wyglądało to tak jakby się pojedynkowali kto dłużej będzie milczał. Dwain podejrzewał, że chodzi o to, ażeby mówić jako drugi, by od razu sparować argument tego pierwszego. Trwała cisza. Kyfandys jak zwykle spokojny, wyglądał jakby myślał nad czymś intensywnie, a Dymitr ledwo stał. Krasnolud mruknął cicho do elfa: - Niech ktoś coś powie, bo cicho tu jak na pogrzebie.
Po tych słowach podszedł do Dymitra, żeby zaoferować mu pomoc. Jego rana wyglądała groźnie. Powinien trafić jak najszybciej do łóżka by wypocząć. Musiał jednak tu stać. Krasnolud podejrzewał, że będzie musiał tu stać tak długo, aż wszystko się wyjaśni. Miał nadzieję, że wszystko potoczy się po jego myśli i odzyska rapier od Adrena, a także, że ten Kretyn poniesie jakieś konsekwencje. Ale jak każdy wie, nadzieja często zgubną jest.
__________________ Przez pewien czas mogą nastąpić znaczące problemy z moją aktywnością na LI.. z góry przepraszam.
gg:4546332 |