Reputacja: 1  | Wszyscy towarzysze ulokowali się w pustych namiotach. Verax został sam. Patrząc w płonące ognisko , postanowił czuwać i mieć się na baczności w razie jakiegokolwiek zagrożenia. Po kilku minutach do jego uszu dobiegało już ciche chrapanie jego towarzyszy.
Noc była chłodna , lecz deszcz nie padał. Wiatr lekko wiał od północy , szeleszcząc liśćmi na drzewach , które jeszcze nie zdążyły spaść. Ognisko dawało przyjemne ciepło , a ciche trzaskanie palonego drewna przerywało trwożącą ciszę.
Durnhole również zapadło w sen , większość świateł niewielkiego miasta zgasła . Pozostały jedynie nieliczne , zauważalne z oddali jasne punkciki , które musiały być oknami mieszkańców pracujących do późna , lub cierpiących na bezsenność.
Zachmurzone nocne niego przykryło wszelkie gwiazdy i księżyc , otaczając całą krainę ciemnością. Przemieszczające się szare obłoki , zdawały się nie mieć końca.
Verax wyczuwał w powietrzu coś obcego. Coś cały czas nie dawąło mu spokoju , a on nie wiedział co.
Spojrzał na drogę , którą przybyli w okolice miasta. Wydawała mu się inna niż za dnia , bardziej nierzeczywista , rozmazana.
Wtedy zauważył ruch na drodze. Na samym jej końcu dostrzegł emanującą jasnym światłem postać , która wyglądała jak duch. Jej niematerialne kształty przywodziły na myśl starszego mężczyznę w płaszczu z dziwnymi symbolami na rękawach i u dołu odzienia.
Postać zbliżała się w stronę miasta powoli.
Gdy była już dość blisko , zatrzymała się.
Czujne uszy kapłana zaczęły wychwytywać niewyraźne dźwięki. Zdawało się , jakby dochodziły z dna studni. - Posiądę jego moc. Będzie moja , tylko moja.... Armia podbije całą Megalię i będę rządził za pomocą moich nieumarłych sług. Maliades na wieki...
Po tych słowach postać rozpłynęła się w powietrzu i nie został po niej żaden ślad.
Reszta warty Veraxa przebiegła bez najmniejszych zakłóceń , za wyjątkiem wycia wilków , dochodzącego z oddali.
Po swojej warcie , aasimar postanowił zbudzić Johna...
John miał piękny sen.
Jechał przez las na wielkim , wspaniałym koniu , w przedniej , lśniącej zbroi , z półtoraręcznym mieczem u boku , promieniującym potężną magią.
W pewnym momencie leśna droga skończyła się i jego oczom ukazała się mała rolnicza wioska.
Jego koń wjechał do niej , a mieszkańcy wioski wybiegli mu na powitanie. Wszyscy witali Cie radośnie okrzykami - Wiwat John , wielki bohater , wiwat przyszły król !!
Wszyscy cieszyli się z Jego przyjazdu , koło jego rumaka zebrał się mały tłum. Z tyłu tłumu stała tajemnicza kobieta o blond włosach w kapturze na głowie , nagle przemówiła głosem głośniejszym niż jazgot tłumu. To wszystko będzie Twoje , jeśli mnie uwolnisz.
Sen nagle został przerwany przez Veraxa , który obudził śpiącego wojownika.
Gdy John rozpoczął swoją wartę , warunki atmosferyczne były takie jak wcześniej . Ogień nieco się zmniejszył więc John szybko dorzucił kilka drewienek do ogniska.
Całość warty przebiegała spokojnie , lecz pod jej koniec , mężczyzna usłyszał nadjeżdżające konie.
Ku swojemu zdziwieniu , zobaczył na drodze do Durnhole widmowych jeźdźców , podobnych do postaci , którą widział Verax. Jeźdźcy z dużą szybkością wjechali w bramę do Durnhole , po czym kolejno rozpływali się w powietrzu.
Bajdoletta śniła o swojej krainie.
Siedziała w wielkiej bibliotece z najlepszymi książkami w całym wszechświecie i podpisywała swoją książkę , o przygodach , które przeżyła. Przed biurkiem , na którym leżał stos tych książek czekała długa kolejka wszelkich istot , czekających na swój podpis. Złote pióro w rękach kenderki sprawnie podpisywało książki na pierwszych stronach.
W pewnym momencie do biurka podeszła kobieta o blond włosach i niebieskich oczach, w zielonkawej szacie.
Spojrzała kenderce prosto w oczy i powiedziała: - Jeśli mnie uwolnisz , będziesz pisać prawdziwe arcydzieła i każdy będzie znał Twe imię.
Kiedy jego warta się skończyła , John obudził Bajdolettę , przerywając jej sen.
John położył się spać ponownie , mając nadzieję , że sen wróci.
Kenderka rozpoczęła swoją wartę. Noc zbliżała się ku końcowi , więc nie bała się specjalnie. Gdy po jakimś czasie siedzenia przy ognisku usłyszała dziwne dźwięki , jej poczucie bezpieczeństwa zostało zachwiane.
Gdy wstała aby przyjrzeć się co wydaje taki dźwięk , usłyszała , tym razem wyraźniej szczęk broni o pancerz.
Tuż przed bramą Durnhole stali trzej odziani w metal widmowi żołnierze i walczyli z widmowymi szkieletami , odzianymi w porwane szmaty i trzymającymi zardzewiałe miecze.
Walka była nierówna , gdyż nieumarłych było trzy razy więcej.
Jeden z wojaków krzyknął na głos: - Ta ziemia jest przeklęta na zawsze , NA ZAWSZE !
Po tych słowach wszyscy rozpłynęli się w powietrzu , tak jak i poprzednie zjawy.
Pod koniec warty kenderki , zaczęło się przejaśniać.
Pierwsze promienie słońca rozjaśniły nieco mrok , jednak ciężkie chmury nie pozwalały rozkoszować się pełnią promieni słonecznych.
Marcusowi śniła się wielka enklawa , należąca do niego. Wielka wieża z kości słoniowej , marmurowe wnętrze , biblioteka przepełniona tomami wiedzy i ... wielka moc , którą dzierżył w swoich rękach.
Magia przepełniała go , czuł się zdolny do wszystkiego.
Nagle usłyszał za sobą czyjeś kroki.
Tuż przed nim stała kobieta o blond włosach i niebieskich oczach , która rzekła - Jeśli mnie uwolnisz , zostaniesz najpotężniejszym z magów.
Mag obudził się nagle i zauważył , że kenderka właśnie szła , aby go obudzić.
Warta Marcusa była spokojna , większość czasu spędził przyglądając się wschodowi słońca , nie było żadnych widm , żadnych wizji , niczym nie zmącona warta , której życzyłby sobie każdy strażnik.
Gdy skończył czuwać , pomyślał iż warto by obudzić swoich towarzyszy i dostać się wreszcie do miasta.
Verax śnił o ataku na klasztor Bane`a. Jego bracia Helmici uderzający na fortecę , wielki szturm na bramy złych mnichów. Zobaczył wielką buławę , promieniującą mocą w swojej ręce. Machnął nią w stronę murów , a z broni wyleciał wielki magiczny pocisk , który uderzył w bramę klasztoru , miażdżąc ją siłą swojego uderzenia i otwierając drogę dla jego braci i rycerstwa .
Wtedy podeszłą z boku do niego blondynka o niebieskich oczach w zielonkawej szacie i powiedziała: - Uwolnij mnie , a Twoi wrogowie ukorzą się przed Tobą.
Kapłana wyrwał ze snu Marcus , który zaczął budzić wszystkich po kolei .
Zaczął się nowy dzień.
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious
At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |