| "Lewa noga. Prawa noga. Lewa noga. Prawa nog... oj korzeń."
Dżungla była duża i gęsta. Nie dawała możliwości sprawnego marszu. Wllace i tak ciągną się z tyłu jak smród po gaciach. Siły nabrane podczas krótkiego odpoczynku, pozwalały mu na wędrówkę. Niestety jedynie na wędrówkę. Omijanie przeszkód terenowych było dla niego nadludzkim wyczynem. Jednakże z braku innych możliwości, musiał to robić.
Inżynier poczuł jak jakaś bliżej nieokreślona substancja spadła mu na ramie.
"Cholerne ptaki" Pomyślał i spojrzał na płaszcz, lecz nie zauważył na nim żadnych produktów ubocznych ptasiej przemiany materii.
"Mam już chyba jakieś urojenia. Albo to początki nerwicy natręctw."
Po chwili to samo poczuł na głowie. Ręką sprawdził włosy i poczuł mokre miejsce. Przystawił dłoń pod twarz. "Uff to tylko woda. Mam nadzieję, się nei ropa..."
W ty momencie z nieba lunęła rzeka wody. Wallace nawet nie komentował, tego zjawiska. Przytoczenie jego słów wypowiadane pod nosem, byłoby nie na miejscu. Okrył się bardziej płaszczem i szedł dalej.
Mokry do skrajnej przesady, dotarł z drużyną na sporą polanę. Z początku był szczęśliwy, że nie przeszkadzały mu drzewa, lecz dopiero teraz odczuł pełne działanie wiatru i ulewy na swojej twarzy. Było mu zimno. Gdy szedł w lesie patrzył pod nogi. Na polanie mógł się wyprostować. Dopiero teraz dostrzegł olbrzymią budowlę stojącą kilkadziesiąt metrów przed nim.
Rozglądając się po okolicy natrafił na Apsu. Była cała mokra. Ba, mokra! Z niej spływała woda potokami. Ubranie które zasłaniało wszystkie detale jej pięknego kobiecego ciała, teraz uwydatniało każdą krągłość i każdy kształt. Wzrok mężczyzny zatrzymał się na jej pięknych dużych piersiach, które mógł dokładnie zobaczyć przez mokry materiał.
"Nie, nie mogę tak na nią patrzeć! Nie mogę postrzegać jej w takich kategoriach. To kobieta, wulkan uczuć i miłosna bomba, a nie źródło zaspokojenia seksualnego!" Inżynier walczył sam z sobą w swoich myślach. W końcu przesunął wzrok nieco wyżej, gdzie czekały na niego duże pełne głębi oczy Apsu. Nie wiedział czy była zła, za to, że jej się przyglądał. - Co to jest? - - Mogłabyś nie otwierać swojej kłamliwej jadaczki gdy ja stoję w pobliżu? Twoje łgania doprowadzają mnie do migreny połączonej z wymiotami, które najchętniej spuściłabym na Ciebie...rozumiesz, Anetko? -
Ta wymiana zdań niezbyt go interesowała. Chciał jedynie usiąść w suchym miejscu. Podszedł bliżej reszty grupy i stanął przy noszach czekając na rozwój akcji. |