| Edic pomyślał że chyba zacznie częściej wkurzać Wallace'a. Pod wpływem emocji robi sie hojny. Drużyna w marszu wyglądała co najmniej zabawnie. Medyk prowadził kobietę potem Reyfu z Samuelem szli niosąc boginię Apsu której nie chce się zwyczajnie ruszyć tyłka i iść pieszo, obchód zamykał półprzytomny technik. Wszyscy wyraźnie wykończeni, sytuacji nie poprawiła ulewa która pojawiła się niewiadomo skąd. Tylko Edicowie to się spodobało. Lubił deszcz, tłumił hałas a jego szum uspokajał, niektórych usypiał.A to zawsze było na rękę.
Niestety ekipa jeszcze bardziej się zdenerwowała z jego powodu.
Z perfidnym uśmiechem na twarzy medyk bądź co bądź musiał biec za resztą.
Szczerze mówiąc miał nadzieję że dziewczyna coś wywinie i będzie mógł wypróbować nową kuszę, los nie sprzyjał jednak jego sadystycznej ochocie.
Kiedy wyszli na polanę zobaczył dziwną budowlę.
" A więc to tutaj Kaczor schował te trzy miliony mieszkań" pomyślał by zapewne gdyby sytuacja była by inna, jednak nie pasowały realia.
Uważnie przysłuchał się zabawnej wymianie zdań Anety i Apsu. Ta druga chyba była wyraźnie zazdrosna albo walczyła o samców. Co jest raczej zbędne. Wallace jak otumaniony patrzył się na jej piersi widoczne jakby w ogóle nie miała nic na sobie.
Edica za przeproszeniem gówno to obchodziło. Chciał się tylko wyspać. Co robimy Samuelu ?
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :)
Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |