| Zameldowanie się to była formalność, po odebraniu kluczy Aleister udał się do hotelowej restauracji. Nie miał ze sobą bagaży, które musiałbym pozostawić w pokoju. Kiedy Sarah weszła do restauracji on już czekał. Zajął miejsce w rogu sali, przy stoliku dla „dwojga” z widokiem na resztę pomieszczenia. Można było spodziewać się, że o tej porze sala będzie niemal pusta, ale o to właśnie chodziło. Odrobina spokoju na pewno nie zaszkodzi.
Aleister odebrał dobre wychowanie od rodziców i tak właśnie starał się zachowywać. Kiedy Sara podeszła do stolika… wstał i odsunął jej krzesło pomagając tym samym zająć kobiecie miejsce. Poczekał aż usiądzie i zapytał… starając się przełamać ciszę: – Czego się napijesz Saro? – przesunął w jej kierunku kartę z menu restauracji… – Powiedz mi czym się właściwie zajmujesz? Nic o tobie nie wiem, a może to pomogłoby rozwiązać sytuację. Oczywiście jeśli jest coś o co chcesz mnie zapytać, to jestem do twojej dyspozycji – Próbował być naturalny, a jednak zachowywał jakiś dystans. – Te torby… to co w nich trzymasz chyba jest dla ciebie bardzo ważne?! Nie uważasz że przywiązywanie się do przedmiotów może być problematyczne. Potrafiłabyś je zostawić? –
__________________ Bohater jest człowiekiem, który kłóciłby się z Bogami i budził diabły w sporze o swą wizję... |