| Torin, któremu w głowie kołatało już wiele różnych historii o pochodzeniu dziwnego pisma, z początku nie zrozumiał pomysłu przyjaciółki. -Atramentem?-upewnił się-Czy to jakiś sposób na ukryte pismo? Coś jak napis woskiem uczyniony i węgielek do jego odczytania? Pamiętam pewnego kupca, który...-zamilkł, trybiki w głowie ułożyły się wreszcie w odpowiedniej kolejności-Ach, atrament i pieczęć.-pisnął- Czemu nie spróbować, w słabym świetle łatwo o pomyłkę.
Rozejrzał się po twarzach przyjaciół, z nikłą nadzieja, że któreś miałoby pergamin, lub co gorsza atrament. Z takimi artykułami ciężko na prowincji, zwłaszcza tu na trakcie. -Kawałek gałganka z pewnością się znajdzie, ale skąd atrament?-odparł po chwili namysłu-Może sok jakiś, ale czy znajdziemy w nocy odpowiednią roślinę? A może w czym innym spróbować to odbić. Nabrać troszkę miękkiej ziemi, odrobina wody, zbić i delikatnie przyłożyć pieczątkę. Rozwiązanie prostsze, ale czy jakość odpowiednia?-zastanawiał się, odruchowo zamiatając nogą ziemię. |