- Nie bój się droga Zosiu, ja ci w tym pomogę,
Ażeby twoje przejście na małżeńską drogę
Było godne, co najmniej córki wojewody -
Przyrzekła Telimena - umiem sprawiać gody.
- I ja się też postaram – krzyknął Lancpaprański –
Aby ślub miał charakter, jak najbardziej pański.
- Spokojnie przyjaciele – dobiegł głos hrabiego –
Cenimy waszą pomoc, ale najpierw ... tego ...
Musimy razem z Zosią omówić szczegóły
Ażeby nam konceptu ślubu nie zepsuły.
Tadeusz ich stopował, ale miał powody:
jako wampir obawiał się święconej wody.
Mógł znieść jej trochę, ale przy ostrym kropidle
Wyszedłby na ślubie, jak Zabłocki na mydle.