Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-05-2008, 19:42   #1
Irrlicht
 
Irrlicht's Avatar
 
Reputacja: 73 Irrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znanyIrrlicht wkrótce będzie znany
[Autorski] Triarii: Die Mauer (18+)

[MEDIA]http://lmetacube.googlepages.com/triariilogo3.png[/MEDIA]

[MEDIA]http://lmetacube.googlepages.com/va-half-life_2_soundtrack-track_32-m.mp3[/MEDIA]

# Frank Malak
Dworzec Berlina wschodniego.
Poranek, zgodnie z postępującą jesienią, był nieco mglisty, a słońce, które coraz później wstawało, żarzyło się czerwoną łuną na horyzoncie.
Popękany tynk odkrywał nagi mur, zaś pokruszona czerwień cegieł odsłaniała czarne żebra prętów zbrojeniowych; i graffiti, sieć pokrywająca szare mury niczym dziwaczny tatuaż. Jakaś dziwna, ciemna breja sączyła się przez szczeliny.
Pociągi przetaczały się przez linie kolejowe ze zgrzytem, pasażerowie przechodzili z peronu na peron ze stukiem, zaś same perony wznosiły się nad zaśmieconą siecią trakcyjną. Rdza.
Stałeś i czekałeś na umówione spotkanie, a John Saint nadszedł, wraz ze swoim nieśmiertelnym prochowcem.
- A, witaj, Frank. Sorry za to moje spóźnienie, ale pewnie już wiesz – od pewnego czasu likwidują zwykłe posterunki policji i zamieniają je na SD. I szkolenia. Ten pierdolony posterunek jest pusty, całą kadrę wysłali na szkolenie. Ja zresztą też jutro jadę.
Zrobił wymowną pauzę, a ty wiedziałeś, o co mu chodziło. Od pewnego czasu jednostki Sicherheitsdienst, SD, zrobiły się szczególnie aktywne. A gdy policja robi większe akcje, nie wróży to niczego dobrego.
- W każdym razie – kontynuował – z tego, co mi mówił stary Connor, wygląda na to, że mimo wszystko esdecja jej nie zabrała. SD lubi wysyłać listy i powiadomienia, że ktoś jest podejrzany o to i o to. Teraz tak nie było. Zresztą, przeszukałem dane policji. Tfu, teraz już Sicherheitsdienst. Jeżeli ktokolwiek ją porwał, to nie my. Powiedziałem to ojczulkowi, więc próbował mnie nakłonić do przeszukania archiwów Tajnej Policji. A ja znowu nie mam dostępu do danych GSA i wiesz, jakoś nie chce mi się forsować ich archiwów. To twoja robota.
Ostatni raz widział ją jej ojciec. Spotkałem się z nim jakieś dwie godziny temu. Mówił, że gdy zniknęła, miała wyjść do swojego mieszkania, w każdym razie różni świadkowie twierdzą, że tak właśnie było. O, masz.

Kartka z adresem powędrowała w twoje dłonie. Znałeś ten adres; było to jakieś dwadzieścia minut piechotą z tego dworca, jako że blok, w którym mieszkała, był blisko muru. Dostałeś także jej zdjęcie – była niebieskooką brunetką o dość ładnych rysach twarzy.
- Pytasz, czy zachowywała się dziwnie. Co za głupie pytanie! Już sam fakt, że nie mieszkała razem z resztą w obozie koło muru, jest dziwny. Jej ojciec praktycznie całe swoje życie poświęcił Murowi. On sam nie wie, czym ona tak naprawdę się zajmowała. Mówił, że od czasu do czasu, kiedy nie była potrzebna robiła sobie krótkie wypady poza mur. Tak, do Polski.
Westchnął, a jego mina zdradzała litość.
- Kobiety... No, ale wracając – tutaj masz klucze do tego jej mieszkania. Nie sprawdzałem, ale powinno stać nietknięte.
Masz jakieś pytania? Spieszę się... Zresztą, ty też powinieneś się spieszyć. Słyszałem ostatnio, że Kombinat robi kolejne ruchy wokół Mauer...


# Tanja Hahn
Winda sunęła ze stałą szybkością przez szyb, ukazując kolejne samotne, ponure miejsca poza oficjalną częścią labu.
Wtem Twój Konektor wydał z siebie dźwięk, a Ty odebrałaś połączenie.
- Tanja? Witaj, moje dziecko – głos Erici Kant był, jak zwykle zresztą, pewny siebie i opanowany. - Co prawda to nie do końca fair z mojej strony, że robię włam na sieć SLATE, jednak nie mogłam nie skorzystać z okazji. To jest wiadomość nagrana i obecnie nie ma mnie mnie przy stacji, więc nie fatyguj się z odpowiadaniem. Jak opowiadałaś mi swojego czasu, pracujesz w labie z bloku C, jednym z głębszych. Chcę powiedzieć, że moje kontakty mówią mi, że pracownicy z C mają możliwość przejścia do pierwszych sektorów D; musisz się tam dostać dzisiaj, to ważne... - Nagły napad kaszlu przerwał jej, jednak kontynuowała dalej. - Musisz wiedzieć, co stanie się tutaj, na powierzchni. Wiesz, że ostatnio udało nam się nawiązać kontakt z Benefactoris Nostrum; ostrzegli nas, że w okolicy die Mauer będzie testowana nowa broń biologiczna, ale nie chcieli nam powiedzieć, jakiego typu. Między innymi dlatego nie ma mnie na wschodzie, tam, gdzie zwykle. Skontaktuj się z... - usłyszałaś szum pola zagłuszającego SLATE. - ...erdem, on jest człowiekiem, który powinien cię tam dotransporto-o-o... - znowu szum. - Skanowanie sektora radiowego. Blokowanie sygnałów zewnętrznych. Magnetyczna bariera... Siedemdziesiąt... Sto procent. Przepraszamy za trudności i zakłócenia w Konektorze. Życzymy miłego dnia.
Winda dotarła do Labu C-63, jej drzwi otwarły się, a Ty znalazłaś się w stalowym korytarzu;
chwilę nim szłaś, zanim nie dotarłaś do Przedsionka. Mapa po prawej wskazywała:

LAB C-63
TELEPORTACJA KORPUSKULARNA

- MAGAZYNY ZAPASOWE
- PRZEDSIONEK - BIURA
- LABORATORIA BADAWCZE

***


Nazywali go Przedsionkiem, mimo tego, że było wiele innych nazw, odpowiedniejszych dla tego miejsca. Był to szyb dawno już nie używanego silosu nuklearnego, od którego odchodziło większość wyjść do różnych sektorów.
A także niezliczona ilość ramp, które ciągnęły się od samej góry po ciemny dół. Jakkolwiek używano tylko jednej, nad którą były przerzucone prowizoryczne, drewniane mosty; tu i ówdzie zwisały luźno kable, zaś w czerni, która rozpościerała się pod rampą, rozbłyskiwały od czasu do czasu gwiazdy zepsutych przewodów elektrycznych lub lampy sond.

# Axel Heintz

Poskręcane zwoje pół maszyny pół człowieka, GOS-u, jak sam siebie nazwał po jego stworzeniu. Popatrz teraz na GOS. Genetisches Operationsystem.
Krążą pogłoski, że komputery organiczne tak naprawdę wymyśliła Ameryka – dawna Ameryka, idąc coraz dalej i dalej w inżynierii biomechanicznej. Być może OS był jednym z tych genetycznie wyhodowanych mózgów, które zostały później wpuszczone do testowych pojemników.
80% maszyny, a 20 % człowieka. Tyle wystarczyło, żeby stworzyć komputer świadomy samego siebie, posiadający niejaki charakter i, cóż, dowcipny.
Wstawaj – zabrzęczał równo o siódmej jego własny ekwiwalent budzika.
Spójrz na GOS. Poskręcane zwoje kabli wijące się pomiędzy kolejnymi skrzyniami komputerów osobistych. Wypisz wymaluj, Cthulhu przeniesiony z Lovecraftowskich fantazji na pięć diamentowych procesorów.
OS mówił różnymi głosami; jakkolwiek miał na początku swojego działania głos Leni Rieffenstahl(osobisty żart), to jednak wkrótce stał się Wielością, jak sam siebie lubił nazywać. Dusza wpakowana w łuskę.

* * *

Ledwo przed Twoimi oczyma rozbłysły kolejne monitory, a miękki dźwięk wiadomości dotarł do Twoich uszu.
- Taa... - OS wybrał tym razem prezentera radiowego. - No i co my tu mamy? Wiadomość! Wiadomość dla naszych ukochanych słuchaczy! Dzisiaj jest dzień wiadomości!
Znowu dźwięk.
- Heja, Axel. Nie wiem, co się kurwa dzieje z tym całym SLATE, system jest praktycznie przeszukiwany co dziesięć minut. Moje routery ledwo nadążają za tym wszystkim.
Był to Fixxxer.
- Tutaj masz pakiet informacji, o który mnie prosiłeś. Smacznego. Będę później.
Rozpakowałeś archiwum, które nadesłał haker. Było tam parę folderów, które otwierałeś po kolei.
W folderze "XXX" było zaledwie parę kiepskiej jakości filmów pornograficznych.
W folderze "info_" znalazłeś parę interesujących rzeczy.
Po pierwsze, był tam wycinek ze "Spiegel", lokalnej gazety propagandowej kontrolowanej w całości przez Korporację. Jej data była wczorajsza.

WIELKIE POLOWANIE NA HAKERÓW
Jak donoszą Nasi Dobroczyńcy, istnieją ludzie, którzy śmieją przeciwstawiać się rządowi i wystawiać Neoberlin na pośmiewisko, wystawiając go na pastwę wpływów zewnętrznych. Nie możemy...[tutaj kawałek został oderwany, jakby Fixxxer uznał, że nie ma czego szukać tutaj].
A oto nazwiska ludzi, których wkrótce ma odwiedzić SD:
Gieger
Hart
Jansen
Kaffenberger
Heintz


Nazwisko "Heintz" zostało tu podkreślone czerwonym kolorem. Reszta gazety także została oderwana.
Następnym plikiem były – jak zdołałeś się zorientować – zdjęcia z kamer w różnych częściach miasta, jednak na każdym z nich znajdował się przynajmniej jeden Diener. Byli oni łatwo rozpoznawalni z powodu swoich białych hełmów. Każde zdjęcie było podpisane; zapisałeś te nazwy, jako że mogą Ci się jeszcze przydać. W pliku README był wpis Fixxxera: "Ostatnio tam bywają".
Ostatni folder zawierał jedynie dokument tekstowy, który opowiadał o pogłoskach dotyczących wypróbowania nowej broni biologicznej przez Kombinat przy Murze.
- Hej – odezwał się GOS. - To co teraz robimy?

# ???
- Ty pewnie wiesz o tym, co? Jak to było jeszcze dziesięć lat temu? Pewnie pamiętasz, stary człowieku. Ty pamiętasz wiele, choć teraz jesteś jednym wielkim wrakiem człowieka, który leży przede mną w łóżku, a ja staram się od niego wyciągnąć informacje. Nie, nie musisz teraz odpowiadać.
Teraz mówię ja.
Pamiętam, jak przyjechali z ciemności. Ile wtedy miałam lat? Może dziesięć? Chyba uratowało mnie tylko to, że tej nocy bawiłam się w szafie na strychu. Usłyszałam ryk silnika i tupot wielu nóg. I trzask elektrycznych pałek SD. Teraz już nie mają takiego napięcia, ale wtedy jedno uderzenie w głowę mogło zabić. Nie, żebym wtedy to rozumiała. Jednak zwłoki siostry są sugestywne dla każdego, nie sądzisz?
Nic nie mów, starcze. Zamęczysz się z tym twoim rakiem krtani. A twoje gardło musi jeszcze mi dużo wyśpiewać o Murze.
A potem uciekłam. I mój dom został jeszcze jednym opuszczonym domem z tysięcy domów na zachodniej granicy. Chyba jeszcze stoi. Nie pamiętam, żeby wyburzali coś w Świebodzinie.
Oni zawsze przyjeżdżali w nocy. Nie mówili nic, tak samo jak nie mówiła nic nasza policja i nasze wojsko. Liczyliśmy opuszczone domy, myśleliśmy, że mają jakiś system, według którego zabierają ludzi. Nie mieli żadnego, to wszystko wyglądało chaotycznie. Raz z brzegu, raz na drugim końcu miasta, raz niedaleko dworca. Czasem w ogóle nie przyjeżdżali.
Nie, starcze, nie mylisz się. Oni nigdy nie rabowali domów. Nie brali nic. Tylko ludzi. To wszystko. Zabierali ich i znikali. Polska? Jaka, do cholery, Polska? Nie było już wtedy Polski po tym, jak rząd został wymordowany przez Warszawę. Były tylko ziemie i ziemie polskie. I nic poza tym. Zbieranina miast, która czekała na najgorsze. Pierdolona anarchia, która zeżarła wszystko; strefa wojny domowej, gdzie każdy walczył o choć jedno pole uprawne, jedną fabrykę, jeden sklep. Wtedy było tak, że jeśli wyszedłbyś na sto metrów od zasieków twojej małej ojczyzny, to albo wdepnąłeś na minę, albo zabijał cię ktoś z innego miasta. Nieufność, nieufność, nieufność. Chyba tylko kupcy mieli jakie takie zaufanie.
Pytasz, czy nas tutaj znajdą? O, pewnie. Prędzej, czy później. Ale nie martw się, do tego czasu już umrzesz. Twój mózg umrze, a ja będę mogła wydobyć z niego każdą informację, która została w twoich neuronach.
Nie, nie musisz się tym martwić. Po tym wszystkim urządzę mu godziwy, chrześcijański pochówek.
 

Ostatnio edytowane przez Irrlicht : 15-09-2008 o 11:40.
Irrlicht jest offline