| Martwe ciała zadawały kłam pięknu tego miejsca. Zieleń trawy groteskowo kontrastowała z czerwienią krwi sączącą się z ciał leżących bezwładnie na ziemi. Widok odstraszał swoją brzydotą i elfka nie zatrzymywała dłużej wzroku na żadnym ciele. Ostatnie o czym teraz myślała to przeszukiwanie tych ciał. Marzyła raczej o ciepłym o łóżku i o braku bólu.
Nagle na ścieżce pojawił się koń elfki wyuczony by wrócić do swego właściciela. Nie wyglądał on zbyt dobrze, widać było, ze rana bardzo mu dokucza i należy raczej do tych ciężkich. Jeśli zwierzę nie będzie miało odpowiedniej opieki, pewnie nie pożyje długo na tym świecie.
Saline chwyciła wodze zwierzęcia i pogłaskała go delikatnie po pysku. Widziała wielki ból i strach w jego źrenicach. Elfka była zła na siebie, że tak źle walczyła i ucierpiało na tym to biedne zwierze. Podprowadziła konia do drzewa, tym razem przywiązując go naprawdę mocno. Zupełnie już zapomniała o nowym przybyszu, który pomógł im w walce. Teraz interesował ją tylko jej koń, czuła się winna jego cierpieniom, i słusznie.
Jednak kiedy elfka chciała zająć się raną konia, jej własna rana przypomniała o sobie ostrym bólem. Do tej pory Saline próbowała nie myśleć o bólu, po prostu wypierała myśl, że to może być coś poważnego. Aczkolwiek krew wciąż uparcie sączyła się spod skóry. Elfka zatoczyła sie lekko i usiadła pod drzewem podkurczając nogi. Ból wydawał się jej coraz silniejszy, nie przypominała sobie by kiedykolwiek była tak mocno ranna.
"Jak to boli!" - krzyczał jej umysł. Chciała poprosić kogoś o pomoc, ale zabrakło jej słów. Po prostu zacisnęła dłonie w pięści i zamknęła oczy. "Niech Sharami ma mnie w opiece".
__________________ Zamiast mówić "dziękuję" - daj mi pozytywną reputację ;) A macie gogle?
Ostatnio edytowane przez Redone : 05-21-2008 o 18:11.
|