| - O przepraszam cię Panie - wyraznie wzburzony Johann aż uniósł się z zydla.
- Nigdy nie byłem najemnikiem i nie jestem. Ratuję tylko brata, jestem cenionym ochroniarzem karawan i kupcem. Nie jestem najemnikiem - zakończył twardo, po czym usiadł i popatrzył na zebranych. Twarze niektórych zdobiły nikłe uśmieszki, inni patrzyli demonstracyjnie w sufit lub podłogę.
Przypomniał sobie wydarzenia ostatnich dni i nocy i aż się wzdrygnął. Wszystko na co pracował, przez długie lata legło w gruzach.
- To znaczy chyba właśnie nim zostałem - stwierdził sam zdumiony tym co powiedział.
__________________ To co nazywamy normalnością to tylko krąg światla wokół ogniska. Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie. Jak rozśmieszyć Boga ? Opowiedzieć mu o swoich planach. Pycha zrzuciła Anioły z niebios, duma trzyma je w piekle. |