| Czyli drzemka do rana .Mi to pasuje - powiedział
Refu robi szałas, ale Edic nie lubił spać jak buszmen. Co nadaje się do obserwacji lepiej jak drzewo, tym bardziej że wokoło nie było nic lepszego.
Podszedł do Wallace'a, kiedy ten wyjmował dla niego kusze z plecaka zauważył że w środku jest kotwiczka wraz z łańcuchem. Na pierwszy rzut oka od razu wyglądała jakby była przystosowana do wystrzelenia z nowej zabawki Edica.
Podszedł do technika. Pożyczam na chwilkę, ewentualnie na wieczne oddaniepowiedział mrugając przy tym w jego kierunku.
Wyjął z plecaka inżyniera pakunek, nie zastanawiając się długo założył hak na kuszę i wystrzelił w kierunku grubej gałęzi, była dość wysoko, jakieś pięć- sześc metrów nad ziemią. Upewnił się że kotwiczka trzyma sie dobrze , wszedł na górę.
Dużo wygodniej wchodzi sie po lince ale i tak nie miał pretensji.
Edic umieścił się dość wygodnie na środku, miał dobry widok na świątynie, czuł się też bezpieczniej.
Ale dużo bezpiecznie j poczuł sie dopiero kiedy wciągnął łańcuch na górę, tam zwinął go do długości czterech metrów i na tej długości przewiązał się nim w pasie. Obok siebie wbił w drzewo sztylet a na nim zawiesił torbę i kordelas, dla pewności wbił tez drugi.
Upewniwszy się że nie grozi mu upadek zamknął oczy i zapadł w płytki sen.
__________________ moje gadu 3444862 (zawsze niewidoczny) :)
Ci co żywią się nadzieją .... umierają głodni.... |