Niaa odskoczyła od przeciwnika, robiąc salto w powietrzu. Złapała się za zranione miejsce, jednak nie miała nawet czasu się nad sobą roztkliwiać. Potężny samiec z rykiem wściekłości runął ku niej. Ledwo kątem oka zdążyła spojrzeć na małą dziewczynkę, która dopingowała ją z loży magów.
„Czyżby to...?” - Niaa się nie da tak łatwo! – krzyknęła, i zamiast uskoczyć przed ogromnym cielskiem,
Niaa podskoczyła do góry, by wylądować na barkach przeciwnika czterema łapami.
Ten zdębiał. Nieporadnie zamachnął się łapami, jak przed kąsającym owadem, lecz kocicy już nie było. Odpychając się z całej siły, wyskoczyła do góry, strącając tym samym przeciwnika z nóg.
Jej drobne, sprężyste ciało wygięło się w powietrzu i obróciło o 180 stopni, tak, że spadając,
Niaa lądowała na cztery łapy i to prosto na plecach powalonego kotołaka. Szybkie spojrzenie w stronę małej, dziwnej dziewczynki, która z radością wymachiwała parasolką.
„Tak, nadszedł mój czas. Musze być ostrożna.” Niaa zamiast wykonać piękną akcję finiszującą starcie, potknęła się i runęła jak długa na plecach
Huufa. Ten warknął wściekle i wywinął łapy, chwytając w żelazny uścisk ramiona przeciwniczki.
- Niaa, Niaa, Niaa! – kocica szarpała się bezskutecznie.
Samiec wstał ciężko z ziemi, unosząc nad sobą drobne ciałko. Odruchowo oblizał wargi, obserwując wijące się nad swoim łbem jędrne pośladki, jednakże jako szkolony kocur powstrzymał żądze i z całej siły przerzucił nad głowa szamoczącą się kocice. Z ogromną siłą ta wpadła w piasek areny, niemal całkiem się w niego zagrzebując. Nie ruszała się.
- GRAAAAAAAAAAAAAAAAAUUURRR!!! –
Huuf zaryczał zwycięsko, stając na dwóch łapach i wyciągając w górę ramiona.
„Starczy tego dobrego.”
Wtem chmura pyłu uniosła się nad ciałem
Niaa, całkowicie je zasłaniając. Wyglądało to tak, jakby coś z jeszcze większa siłą uderzyło w tamto miejsce. Po chwili z piaskowego obłoku wyskoczyła kocica.
Tłum westchnął z zachwytu.
- Niaaaa! – uśmiechnęła się do zdębiałego
Huufa lądując na jego ramionach tak, że obejmowała szyję samca udami, a jej łonowe futerko ocierało się o spłaszczony nos kocura.
- Niaa mówi: ty nie żyjesz!
Zgrabne uda mocniej zacisnęły się na szyi przeciwnika, a ich właścicielka, uśmiechając się drapieżnie, z całej siły zrobiła skręt biodrami. Coś chrupnęło głośno w karku
Huufa. Zapadła cisza, a piach opadł.
Wciąż wybałuszając ze zdziwienia oczy, ciało kotołaka osunęło się na ziemię.
- Niaa?!
Nie rozluźniwszy na czas uścisku ud
Niaa zachwiała się i runęła wraz z martwym ciałem na ziemię. Czy naprawdę najsilniejszy kotołak mógł być jednocześnie taką niezdarą?
O ile jednak samiec więcej się już nie podniósł. Kocica skoczyła na cztery łapy i z zadowoleniem zaczęła myć zabrudzone futerko, zerkając w stronę publiczności.
-
Niaa wygrała, Niaa jest fajna!
Dopiero upoiwszy się swym zwycięstwem, spojrzała niczego nierozumiejącym wzrokiem na dziewczynkę z parasolką.