| - Zaraz, poczekaj - Zieleńsza nagle doznała olśnienia - Powinnam mieć coś, co nam pomoże. Muszę tylko znaleźć... możecie przyświecić pochodnią nad moją sakwą?
Zielarka zaczęła intensywnie grzebać w torbie, wyjmując różne niewielkie pakuneczki i zawiniątka, kładła je sobie na kolanach i szukała dalej. Wreszcie natrafiła na coś - wyjęła zawinięte w szmatkę, niewielkie gliniane naczyńko i podała Gerdzie.
- Będzie potrzebna odrobina wody. Macie jakiś bukłak? Gerdo, nalej do tego wody, tak trochę więcej niż pół miseczki.
Sama zaś znowu zagłębiła się w przeczesywaniu czeluści swojej torby. Trzeba przyznać, że trzymała w niej sporo przeróżnych ziół, a to co znajduje się w woreczkach i pakuneczkach potrafiła rozpoznać po kształcie i zapachu, niczego nigdy nie podpisywała i nie oznaczała. Tak dla bezpieczeństwa. Gdzieś na samym dnie odnalazła to, czego szukała.
- To kraśnica - wyjaśniała podczas odpakowywania znaleziska - Używa się jej do barwienia tkanin, po zmieszaniu z innymi barwnikami daje różne odcienie kolorów. Ale ci, którzy zajmują się barwieniem nie wiedzą, że można ją też wykorzystać do innych celów. Po wypiciu niewielkiej ilości takiego naparu, łzy, ślina i inne płyny w człowieku stają się czerwone. Trwa to kilka godzin, póki organizm tego nie wydali. W większych ilościach staje się szkodliwe, a nawet trujące. Dla zielarki kraśnica nie jest jakoś szczególnie przydatna, ale uważałam, że warto zawsze mieć przy sobie różne zioła. Na wszelki wypadek.
- Proszę, gotowe - Zieleńsza wsypała odrobinę do glinianej miseczki i wymieszała energicznie, rozcierając dokładnie wszystkie ziarenka - Gdyby woda była zagotowana, napój byłby intensywnie czerwony. Teraz jest nieco bledszy, ale dla nas wystarczy. Torinie... - podała mu naczynie - Zrób co trzeba.
Zielarka zajęła się pakowaniem wszystkich rzeczy spowrotem do torby, jednak wciąż zerkała na efekt tego, co wymyśliła Gerda...
__________________ – Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. T. Pratchett Czarodzicielstwo |