| - S.B.A. nie wystawi dodatkowej ochrony ze względu na koszty. Jeśli pan lub nowojorska policja wyłoży pieniądze na ich wynajem to nie widzę problemu. Ale stowarzyszenie ma wyznaczony budżet na tą imprezę. Ściśle określony budżet, muszę dodać. I każdy niespodziewany wydatek może nim zachwiać. „Skąpiec” – przeszło mu z obrzydzeniem przez myśl – „Albo gołodupiec”.
- Tak się zawsze składało, iż jeśli policja obstawiała jakąś imprezę masową to przesyłała do nas informujące o tym pismo, oraz wysyłała oficjalnego koordynatora do zatrudnionej przez nas firmy ochroniarskiej. Pismo z XIII wydziału policji dotarło do nas dzisiaj rano... Natomiast pańska wizyta jest co najmniej, zaskoczeniem. Co prawda nie jest to moja sprawa, ale tak z ciekawości, pan ma w ogóle doświadczenie w ochronie imprez masowych?
Ambers spojrzał krytycznie zza okularów na szefa.
- Czy otrzymanie nagrody policera w roku 2006 wystarczy jako dowód mojej skuteczności? – powiedział ironicznie – Nie ma się pan czego obawiać.
Po otrzymaniu odpowiedzi dodał.- Nie sądzę by jakaś akredytacja z naszej strony była konieczna, lub też pomocna. Choćby z tego powodu, że nigdy takiej nie wystawialiśmy... Poza tym. Vampircon ochrania firma polecona przez zarząd hotelu i poprzez zarząd hotelu negocjowane były warunki umowy między S.B.A. a nimi. Osobiście ich nie znam. Co do szczegółów imprezy, przy wyjściu sekretariatu są szczegółowe ulotki reklamowe dotyczące poszczególnych wydarzeń na tej imprezie, proszę pamiętać o zniżkach rodzinnych.
- Rozumiem. Do widzenia – Ambers odwrócił się i po prostu wyszedł, biorąc po drodze wspomnianą ulotkę reklamową. Pieprzeni biurokraci – westchnął w duchu. W akcji nie zawodził, ale gdy należało załatwiać formalności natychmiast tracił cierpliwość. Był zdecydowanie człowiekiem czynu.
Wsiadł do samochodu, trzasnął drzwiami i sprawdził czas. 4:35 p.m. „No tak! Zebranie w szkole…”
- Mam pół godziny i parę spraw do załatwienia – powiedział do siebie bębniąc palcami w kierownicę.
- No to jedziemy. – mruknął, startują z piskiem opon.
Następnie skontaktował się z centralą.
- Tu Chris Ambers z XIII wydziału NYPD. Właśnie przeprowadziłem rozmowę z szefem firmy organizującej VampirCon. Po pierwsze, mój partner zginął w hotelu w którym ma być organizowana impreza i jestem niemal pewien, że coś tam się wydarzy – tu lekko zadrżał mu głos. Dlatego chciałbym się spytać o ewentualne dofinansowanie dodatkowej ochrony, a także o przekazanie mi kto jest koordynatorem z policji. Jeśli nikogo nie ma, to pozwolę sobie o prośbę przydzielenia mi tej funkcji. – tu zszedł trochę z oficjalnego tonu – Miałem dziś cholernie ciężki dzień…
Po uzyskaniu odpowiedzi spróbował skontaktować się z Vincentem.
- Hej Vinc, tu Chris. Zabijesz mnie jak Ci to powiem, ale mam do Ciebie prośbę. Dasz radę zrobić coś dla mnie przyjacielu?
Kolejny telefon, tym razem do żony.
- Witaj Kochanie! Już do was jadę, postaram się nie spóźnić. Całuski – wyraźnie starał nadać swemu głosowi ciepły rodzinny ton.
W głowie ułożył sobie mapkę myśli. Zebranie, spotkanie u Vinca, a następnie jeśli los dopisze wizyta w firmie ochroniarskiej jako koordynator, lub, jeśli los mniej dopisze, rozmowa z koordynatorem. |