| Michael nie miał praktycznie żadnego wyboru. Powrót na posterunek nie wchodził w grę. Ruszył więc do domu poety. ~~Ciekawe z jakiego powodu nie odbiera telefonów? Czyży był zajęty przygotowywaniami? A może coś mu się stało? Dowiem się na miejscu.~~ McMurry'emu nie spieszyło się w cale. Jechał przestrzegając wszystkich możliwych przepisów pogwizdując melodie które dochodziły z odtwarzacza w jego aucie. Żałował, że nie ma z nim jego nowej partnerki. Rzadko miał dobre kontakty ze swoimi poprzednimi partnerami, dlatego tak mu przypadł do gustu niezobowiązujący flirt, który do tej pory prowadzili. Po drodze myślał też o Nati, swojej narzeczonej. Właściwie to myślał o wszystkim tylko nie o śledztwie. Jedynie gdzieś tam głęboko w nim kiełkowała nadzieja, że MacGregor sprawdzi maila.
Dojechał na miejsce. Sprawdził swojego glocka i schował do kabury. Zadzwonił jeszcze do dyspozytorni, żeby poinformować gdzie jest. ~~Szkoda byłoby żeby zaginął. Przezorny zawsze ubezpieczony.~~ Michael wyszedł, zamknął samochód, sprawdził czy zamek trzyma. Ruszył pewnym krokiem obserwując bacznie okolicę. Podszedł do drzwi i nacisnął dzwonek. Teraz pozostało mu ładnie się przedstawić i zapytać, czy może zadać kilka pytań panu Pirsonowi. |