| Gdy John obudził kenderkę, ta spojrzała na niego w wyrzutem - Miałeś mnie obudzić na swoją wartę też. Powiedz, działo się coś ciekawego? Chociaż pewnie jesteś zmęczony... Ziewnęła rozdzierająco. - Ależ miałam piękny sen... Chociaż jakby się zastanowić, to podpisywanie książek w bibliotece w końcu staje się chyba nudne... Ileż można tak siedzieć i podpisywać...
Patrząc na zmęczonego Johna Bajdoletta wróciła do rzeczywistości. - No dobra, sio spać. Już staję na warcie.
Na początku warta Bajdoletcie się nużyła. Dokładała drewna do ognia i intensywnie spoglądała w stronę lasu pragnąc dojrzeć piękne driady.
Z zamyślenia wyrwały ją jakieś dźwięki. - O, nareszcie coś się dzieje. Mruknęła pod nosem i ruszyła cicho w stronę dobiegających dźwięków.
Patrzyła w osłupieniu na rozgrywającą się scenę. Gdy wszystko się rozwiało, a jej warta dobiegła końca ruszyła w stronę maga. Gdy spostrzegła, że ten już nie śpi usiadła obok i zrelacjonowała zdarzenia ze swojej warty. - Co o tym myslisz? |