Pardąsik, ale "Carmen" G. Bizeta to opera.

No chyba, że to była jakaś rearanżacja. Ale zasadniczo to opera.
Obejrzałbym sobie trochę klasyki... Jakiegoś "Orfeusza w piekle", "Wilhelma Tella", rzeczoną "Carmen" czy choćby "Halkę" albo nawet "Straszny Dwór"... Czyli wszystko to, o czym z takim zapałem i entuzjazmem opowiadał nam pan od muzyki

Ehhh...
Cieszę się, że nie tylko ja mam takie nastawienie do kina...

Choć "Piraci..." byli warci wycieczki pieszej przez pół miasta w środku nocy :P