05-30-2008, 21:09
|
#133 |
Reputacja: 2  | Mężczyzna spojrzał przez okno na zewnątrz. Powietrze było czyste po burzy wczorajszej nocy, a wiatr choć chłodny rozwiał jego skroną czuprynę na łysiejącej czaszce. Zbliżał się dzień, kiedy nadejdą i czuł to każdą kosteczką w swoim ciele. Dobrze wiedział, że nie idą też z przyjaznym nastawieniem, jednak nie trapiło go to dłużej. Owinął ciaśniej kaftan z futra wilka wokół swojego torsu i ruszył głębiej do izby. Usiadł na małym krześle, który kosztował go nie małą sumę pieniędzy u elfiego rzemieślnika, jednak było warto. Spojrzał w blat stołu i zamknął oczy znikając gdzieś w oddali. Ujrzał ich jak szli w jego kierunku. Wieszczenie nigdy nie było dokładne z powodu zmian, które mogły się dokonać w czasie pomiędzy zdarzeniem końcowym a momentem widzenia. Dobrze o tym wiedział, lecz obraz ten zmroził mu krew w żyłach. Szło tuzin napastników na jego dom uzbrojonych i groźnych i nie zatrzymało ich nic. Co gorsza przybywały do nich kolejne siły. Otworzył oczy i wiedział, że jeśli nie pojawi się pomoc, zginie i nie nastąpi to szybko, lecz miała by to być powolna i bolesna śmierć.  * * *
Siedząc i zajadając swoje posiłki cieszyliście się tym, że podróz nie zawsze jest tak uciążliwa jak to miało miejsce do tej pory. Zajadając posiłki i ciesząc się ciepłem z kominka nie myśleliście o pogodzie jaka panowała na zewnątrz. W pewnym momencie drzwi karczmy zostały otwrte a do środka weszła osoba opancerzona i uzbrojona, jednak spoglądając na twarz, która nie liczyła więcej niż młodzieniec. Zadrapania i blizny oraz zmęczenie ekwipunku wskazywały, że nie przybył tu z rodzicami lecz troszcząc się o samego siebie. Karczmarz mając w swoim zwyczaju podchodzić i zagadywać przybyłych nie omieszkał i tym razem to powtórzyć:
-Ahoj podróżniku! Zasiądz sobie co by odpoczac i napełnij bebechy strawą. Mam ja wilczka i pardwy z dzisiejszych polowań, ale jeśli zechcesz to znajdzie się też coś z kochskich garnków. Jedyne dwa srebniaki za posiłek i cztery miedziaki za siki smoka, najlepszy trunek Imperium.
Podróżny wojownik spojrzał na Was, a nie unikając tego spojrzenia odwzajemniliście to spojrzenie. On tylko gwizdnął wzdychając zamierzając odpowiedzieć karczmarzowi.
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..." |
| |