| Dymitra w końcu zaprowadzono w miejsce odpowiednie do odpoczynku. Dwie służki i jakiś mężczyzna, chyba medyk, zajeli się zadbaniem o zdrowie. Zdieli prowizoryczne bandarze i założyli profesjonalny opatrunek wcześniej nacierając jakimiś maśćmi. Na koniec poczęstowali jakimiś ziołami i kazali dobrze się wyspać.
Łużko faktycznie było bardzo wygodne ale kozak i tak nie bardzo mógł zasnąć, nawet mimo tego że dość dużo wypił. Po głowie ciągle mu krążyło co z nim się teraz stanie skoro Klara pojechała do domu, wyraźnie widział jak wyjeżdżała za bramę. Postanowił wstać gdy tylko będzie ranek i ją spróbować dogonić, a przy okazji wymknąć się tej zdziczałej szlachcie. Uważał że kozacy z Kislevu mają już więcej mądrości i poczucia chumoru niż ci...
Do pokoju nagle weszła młoda szlachcianka sprawdzając czy wszystko u niego w porządku. Kamień spadł mu z serca.
- Jak się cieszę że zostałaś panienko. - pełen radosci zamkną oczy i odrazu zasną.
__________________ Dobry dyplomata improwizuje to, co ma powiedzieć,
oraz dokładnie przygotowuje to, co ma przemilczeć. |