Reputacja: 2  | [ukryj=Aveane]Podczas gdy Caelrashar starał się przekonać trolle do nieagresywnych działań, Izer czekał biernie na rozwój wypadków a Ringolda ręce świerzbiły żeby wyciągnąć swój miecz.
Ciągłe powtarzanie słowa "Naelsh" wydawało się na początku intrygować humanoidy. Jednak szybko okazało się że to irytacja - znów zaczęły grozić wam toporkami, włóczniami i kijami.
Krąg trolli w okół was się zacieśniał tak że po kilku chwilach przylegliście do siebie plecami.
*To już koniec, zaraz umrę.* pomyśleliście.
I wtem znów przemówił shaman trolli:
- An heilsha Naelsh, hu enrita Halurt.
Znaczenie tego zdania wydawało się wam oczywiste. Bylibyście gotowi do walki, gdyby nie fakt że nie mieliście nawet miejsca by wyciągnąć broń.
Byliście sfrustrowani, a jednak gotowi. Wtedy coś usłyszeliście... jakiś nienaturalny, denerwujący ryk... lub raczej szum...
Dźwięk był coraz głośniejszy i dochodził z coraz bliższego źródła. Trolle też zdawały się go słyszeć.
Rozglądaliście się mając nadzieje na zlokalizowanie źródła hałasu. W pewnym momencie któryś z trolli wskazał w górę.
Znajdował się tam... Nie, nie znajdował. Leciał dziwny pojazd zrobiony z drewna, płótna i metalu.
I... leciało prosto na was!
Schyliliście się, a trolle gdzieś pouciekały - część z powrotem w gąszcze, a część do chat. Jednak cały czas obserwowaliście pojazd, który przeleciał tuż obok was i rozbił się na murze, za chałupami.
Tak dokładniej to pojazd zrobił w nim dziurę i wylądował po drugiej stronie.
Popatrzyliście po sobie i niewiele myśląc pobiegliście na nim przez ową dziurę.[/ukryj][ukryj=Jendker]Podczas gdy Caelrashar starał się przekonać trolle do nieagresywnych działań, Izer czekał biernie na rozwój wypadków a Ringolda ręce świerzbiły żeby wyciągnąć swój miecz.
Ciągłe powtarzanie słowa "Naelsh" wydawało się na początku intrygować humanoidy. Jednak szybko okazało się że to irytacja - znów zaczęły grozić wam toporkami, włóczniami i kijami.
Krąg trolli w okół was się zacieśniał tak że po kilku chwilach przylegliście do siebie plecami.
*To już koniec, zaraz umrę.* pomyśleliście.
I wtem znów przemówił shaman trolli:
- An heilsha Naelsh, hu enrita Halurt.
Znaczenie tego zdania wydawało się wam oczywiste. Bylibyście gotowi do walki, gdyby nie fakt że nie mieliście nawet miejsca by wyciągnąć broń.
Byliście sfrustrowani, a jednak gotowi. Wtedy coś usłyszeliście... jakiś nienaturalny, denerwujący ryk... lub raczej szum...
Dźwięk był coraz głośniejszy i dochodził z coraz bliższego źródła. Trolle też zdawały się go słyszeć.
Rozglądaliście się mając nadzieje na zlokalizowanie źródła hałasu. W pewnym momencie któryś z trolli wskazał w górę.
Znajdował się tam... Nie, nie znajdował. Leciał dziwny pojazd zrobiony z drewna, płótna i metalu.
I... leciało prosto na was!
Schyliliście się, a trolle gdzieś pouciekały - część z powrotem w gąszcze, a część do chat. Jednak cały czas obserwowaliście pojazd, który przeleciał tuż obok was i rozbił się na murze, za chałupami.
Tak dokładniej to pojazd zrobił w nim dziurę i wylądował po drugiej stronie.
Popatrzyliście po sobie i niewiele myśląc pobiegliście na nim przez ową dziurę.
Zobaczyliście za nią ów pojazd... i bardzo zaskoczoną kobietę, która wydawała się spacerować.[/ukryj][ukryj=Aveane]Podczas gdy Caelrashar starał się przekonać trolle do nieagresywnych działań, Izer czekał biernie na rozwój wypadków a Ringolda ręce świerzbiły żeby wyciągnąć swój miecz.
Ciągłe powtarzanie słowa "Naelsh" wydawało się na początku intrygować humanoidy. Jednak szybko okazało się że to irytacja - znów zaczęły grozić wam toporkami, włóczniami i kijami.
Krąg trolli w okół was się zacieśniał tak że po kilku chwilach przylegliście do siebie plecami.
*To już koniec, zaraz umrę.* pomyśleliście.
I wtem znów przemówił shaman trolli:
- An heilsha Naelsh, hu enrita Halurt.
Znaczenie tego zdania wydawało się wam oczywiste. Bylibyście gotowi do walki, gdyby nie fakt że nie mieliście nawet miejsca by wyciągnąć broń.
Byliście sfrustrowani, a jednak gotowi. Wtedy coś usłyszeliście... jakiś nienaturalny, denerwujący ryk... lub raczej szum...
Dźwięk był coraz głośniejszy i dochodził z coraz bliższego źródła. Trolle też zdawały się go słyszeć.
Rozglądaliście się mając nadzieje na zlokalizowanie źródła hałasu. W pewnym momencie któryś z trolli wskazał w górę.
Znajdował się tam... Nie, nie znajdował. Leciał dziwny pojazd zrobiony z drewna, płótna i metalu.
I... leciało prosto na was!
Schyliliście się, a trolle gdzieś pouciekały - część z powrotem w gąszcze, a część do chat. Jednak cały czas obserwowaliście pojazd, który przeleciał tuż obok was i rozbił się na murze, za chałupami.
Tak dokładniej to pojazd zrobił w nim dziurę i wylądował po drugiej stronie.
Popatrzyliście po sobie i niewiele myśląc pobiegliście na nim przez ową dziurę.
Zobaczyliście za nią ów pojazd... i bardzo zaskoczoną kobietę, która wydawała się spacerować.[/ukryj][ukryj=killihno]Podczas gdy Caelrashar starał się przekonać trolle do nieagresywnych działań, Izer czekał biernie na rozwój wypadków a Ringolda ręce świerzbiły żeby wyciągnąć swój miecz.
Ciągłe powtarzanie słowa "Naelsh" wydawało się na początku intrygować humanoidy. Jednak szybko okazało się że to irytacja - znów zaczęły grozić wam toporkami, włóczniami i kijami.
Krąg trolli w okół was się zacieśniał tak że po kilku chwilach przylegliście do siebie plecami.
*To już koniec, zaraz umrę.* pomyśleliście.
I wtem znów przemówił shaman trolli:
- An heilsha Naelsh, hu enrita Halurt.
Znaczenie tego zdania wydawało się wam oczywiste. Bylibyście gotowi do walki, gdyby nie fakt że nie mieliście nawet miejsca by wyciągnąć broń.
Byliście sfrustrowani, a jednak gotowi. Wtedy coś usłyszeliście... jakiś nienaturalny, denerwujący ryk... lub raczej szum...
Dźwięk był coraz głośniejszy i dochodził z coraz bliższego źródła. Trolle też zdawały się go słyszeć.
Rozglądaliście się mając nadzieje na zlokalizowanie źródła hałasu. W pewnym momencie któryś z trolli wskazał w górę.
Znajdował się tam... Nie, nie znajdował. Leciał dziwny pojazd zrobiony z drewna, płótna i metalu.
I... leciało prosto na was!
Schyliliście się, a trolle gdzieś pouciekały - część z powrotem w gąszcze, a część do chat. Jednak cały czas obserwowaliście pojazd, który przeleciał tuż obok was i rozbił się na murze, za chałupami.
Tak dokładniej to pojazd zrobił w nim dziurę i wylądował po drugiej stronie.
Popatrzyliście po sobie i niewiele myśląc pobiegliście na nim przez ową dziurę.
Zobaczyliście za nią ów pojazd... i bardzo zaskoczoną kobietę, która wydawała się spacerować.[/ukryj]
[ukryj=Nami]To był już drugi dzień twojej "ucieczki". Wiedziałaś oczywiście, że wcześniej uciekli od Kurzena i inni.
Wszak cały czas ich szukałaś. Jak dotąd bezskutecznie. Zielone liście, brązowe drzewa i egzotyczne odgłosy dżungli już ci się do cna przejadły. Szłaś akurat wzdłóż muru tych sławnych starożytnych ruin, szukając wejścia.
Po co w ogóle wybrałaś się na tą bezsensowną misję? Ach tak... zakon. Zostałaś wypchnięta przez Najwyższego Kapłana do misji... jak on to określił? "Ucywilizowywania starożytnych i prymitywnych gatunków zamieszkujących ruiny". No jasne...
I tak się znalazłaś w dżungli. Mając do wyboru dezercję i mordowanie stworzeń w ruinach wybrałaś to pierwsze. Gdybyś jednak miała wybierać drugi raz to byćmoże, ale tylko byćmoże, zastanowiłabyś się nad tą decyzją.
Wydawało ci się, że grupa najemników, którzy się zbuntowali, weszła niedawno do ruin. Dołączyć do nich było na ten moment twoim celem numer jeden, bo mieliście wspólne dążenie - wydostać się stąd w całości.
I prawdopodobnie doszłabyś do wejścia, gdyby nie pewien szkopuł... Natknęłaś się na dziwnie wyglądający i ewidentnie rozbity pojazd, który zdawał się dopiero co przebić się przez mur - świadczyła o tym spora dziura. Maszyna wyglądała bardzo dziwnie, zrobiona była z płótna, drewna i metalu. Za nic w świecie nie mogłaś się domyślić do czego mogła by służyć.
Zauważyłaś także, że z owego otworu wychodzi kilka osób - dokładniej dwóch nocnych elfów i człowiek.[/ukryj]
Z machiny latającej zdawało się coś wychodzić... po chwili okazało się, że to gnom.
- Zapamiętać... - powiedział. - Na przyszłość nie nadużywać sprzęgła automatycznego. O... ooo! - dodał kiedy zauważył dwoje elfów i dwoje ludzi. - Witajcie przyjaciele. Cóż za nieoczekiwane spotkanie.
Gnom spojrzał raz jeszcze na swój pojazd, kopnął go i znów przemówił:
- Nie macie przypadkiem przy sobie śróbokręta typu hj?
__________________ - Kim jestem? Przyjacielem... tak, to dobre słowo. - powiedziała Śmierć do seryjnego mordercy.
GG: 13849694 ; przedstaw się i powiedz po co do mnie piszesz - mam tendencję do blokowania ludzi którzy nie wiedzą czego chcą.
Ostatnio edytowane przez Gettor : 06-01-2008 o 22:18.
|