| Od jakiegoś czasu zastanawiał się, co jest nie tak. Otaczali go jacyś dziwni ludzie (ba, sam fakt, że otaczali go ludzie był czymś bardzo dziwnym!), którzy najwyraźniej byli kimś innym, niż chcieli by być. Peter może inteligencją nie błyszczał, ale to nie zmieniało faktu, że doskonale wiedział, że coś z tą dwójką było nie tak. Leah kiedyś te jego przeczucia nazwała szóstym zmysłem, chociaż za cholerę nie wiedział, co miałoby to oznaczać. Zresztą nie było to teraz istotne i tak kiedyś się swojego dowie.
Niestety dochodziła jeszcze ta wielka baba. Normalnie pewnie nie zdzierżył by faktu, że potrząsa nim kobita, lecz tu musiał zrobić wyjątek. Jego mózg zupełnie przestał wtedy pracować, przełączając się na wzrokowe badanie tych jej cycków. Szkoda, że były częściowo schowane. Otrząsnął się tego "uroku" dopiero przy domu tamtych, których imion na szczęście nie znał. Łatwiej było mu tak przetrawiać to wszystko. No i fakt, że najwyraźniej zachciało im się mu mówić co ma robić... Na pytanie o kapłana tylko wzruszył ramionami. -Bredził coś o tym, że jakąś klątwę ktoś na nią rzucił. Jakiś Pan Korn, cały we krwi, czy jakoś tak. Nigdy o nim nie słyszałem, ale cholera wie, wszystkich klechów to w Brionne nie znam. No, ale za to wiem, kto jej po całym mieście szuka. Się bogaczom rozrywki zachciało, jeszcze im ją wymodeluję.
Splunął na bok i podszedł niespodziewanie do chłopa, stawiając go od razu na nogi ciągnąc za... ucho. -A teraz cholero mów kim jesteś i skąd wiesz, że mnie Muchołapka szuka? Jeszcze kurwa wczoraj mnie nie znałeś szujo jedna! I jeszcze chcesz bym lazł gdzie chcesz i kobite mi do pomocy dajesz?! Pracuję sam, to raz. Dwa - o pomoc nie prosiłem. Jasne?
Wyraz twarzy Petera przyjemny nie był. Chyba zapomnieli, z kim mają do czynienia. Wypić piwko to jedno, a latać po mieście bo oni coś tam powiedzieli to drugie. Zwłaszcza w towarzystwie tej wielkoludzicy, która w dodatku odciąga myśli od ważnych spraw. W końcu jednak posadził chłopa na zadku i rzucając Leah wściekłe spojrzenie ruszył na miasto. Musi sobie obejrzeć chatę tamtego skurwiela co dziewczyny szuka. Knajpa z kurduplem była chyba po drodze. Chociaż nie miał pojęcia czego mógł od niego chcieć, nikt tu się zazwyczaj nikomu w interes nie wpierdala. |