| - Eee... telefon powiadasz – Adam zaczął gorączkowo przeszukiwać kieszenie. W duchu zaś przeklinał siebie za brak zimnej krwi i opanowania. Zastanawiał się też, czego jeszcze mógł zapomnieć i czym to zaowocuje w przyszłości. - Nie, niestety nie wziąłem. Został w domu. – odparł zmieszanym głosem. - Mam za to kilka centów i można spokojnie wykorzystać je w budce telefonicznej. Myślę jednak, że najlepiej będzie stąd odejść, a telefonami martwić się później. Adam popatrzył na młodzieńca. Teraz dopiero zauważył, że pomylił się w ocenie jego wieku, lecz wiek – jak doskonale wiedział – często nie był adekwatny do wyglądu osoby.
Nauczyciel popatrzył po okolicy jeszcze raz, już na spokojnie, ocenić sytuację. Zimna kalkulacja potwierdziła jego obawy – kilka martwych ciał – wilkołaki. Doszło do jakiejś bójki pomiędzy nimi. Całkiem możliwe, że o ten oto, rzadko spotykany okaz. - Chodźmy stąd. Tutaj nie jest bezpiecznie. Wyczują cię, znajdą i zabiją. – Tancerze z reguły tak robili. Zabijali lub wykorzystywali do swoich niecnych rytuałów, z którymi Adam ani żaden normalny człowiek nie chciał by mieć nic wspólnego. - Możesz iść? Tutaj niedaleko jest postój taksówek. Pojedziemy do mnie, tam zastanowimy się co dalej, dobrze?
__________________ Szczęścia w mrokach... |