| Gerthan milczał chwilę wpatrując się w znany tylko sobie punkt za oknem gospody. W końcu zakaszlał kilka razy i odezwał się:
- Ano, mam podejrzenia. W trakcie tej walki zdołałem zajrzeć w głąb umysłu stwora. Przyznam, że postąpiłem dość nierozsądnie. W pewien sposób wykorzystałem was. Kiedy bestia skupiona była na was, ja penetrowałem jej umysł w poszukiwaniu informacji. Dowiedziałem się wystarczająco wiele by domyśleć się z czym mamy do czynienia.
- Po pierwsze to jest istota inteligentna. Tępe ryki i niepozorny wygląd to przykrywka dla wielkiej potęgi. Po drugie natury tej istoty nie powinniście szukać wśród znanych ludziom potworów. Musicie być gotowi na każdą, nawet najmniej realną możliwość w czasie spotkania z tą poczwarą. Podstawa to gotowość. Kiedy czujesz jakikolwiek napór na umysł, natychmiast oczyść go z myśli. "Pustego" umysłu nie można zaatakować. I takiej obrony trzeba się po prostu nauczyć, żadne wrodzone umiejętności tu nie pomogą - tym razem Gerthan uśmiechnął się szelmowsko.
- Illithidzi, znani także jako łupieżcy umysłu. Mityczne, potwory, których istnienie próbóje się potwierdzić od tysięcy lat. Wiedz, że takie stworzenia nie atakują byle kogo za byle co. Jeśli zapuścili się tak daleko poza swoje sfery, musieliście naprawdę im się narazić. To wszystko co wiem. I jeszcze jedno - nie wiem kim jesteście, ani czym zasłużyliście na takiego wroga, ale naprawdę nie chcę mieszać się w wasze sprawy. Pomogłem jak mogłem, a teraz zostaw mnie w spokoju. Gerthan wybrał z małego stosu jeden zwój, położył go sobie na kolanie i zaczął czytać, dobitnie pokazując, że nie ma ochoty już rozmawiać. |