Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-07-2008, 11:55   #88
Nami
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 312
Zakupy przebiegły bez najmniejszych problemów. Az dziw was czasem brał, że mieszkańcy wierzyli jak powiedzieliście, że jesteście od Reity. No, bo przecież chyba każdy mógł sobie przyjśc i powiedzieć "Na koszt Reity!". Biedak, pewnie jest zadłużony po same uszy.
Wasze nowe stroje niczym nie wyróżniały się od rodzaju strojów mieszkańców. Były wręcz równie skromne i pasujące do klimatu toteż po wyjściu ze sklepu nikt specjalnie nie zwracał na was uwagi. Idąc do domu Reity jakiś jegomość potrącił Mori, aż tej książka wypadła z ręki. Facet coś tam burknął pod nosem i poszedł dalej. Sytuacja może i niekoniecznie przyjemna, ale przekonała was, że w tych strojach faktycznie wcieliliście się w mieszkańców Wioski. Jednak czasem miło jest nie wyróżniać się z tłumu. Można spokojnie być kim innym niż jest się w rzeczywistości, a ludzie i tak tego nie zrozumieją, nie spostrzegą...to takie...ciekawe? Racja, bo nigdy się nad tym nie zastanawialiście. Nigdy nie przyszłoby wam do głowy, ba!, nawet nie zastanawialibyście się, że człowiek, który nie wyróżnia się z tłumu może być kimś naprawdę niezwykłym!

Z mapą Mori bez problemu odnaleźliście dom Reity. Nie był on nadzwyczaj duży, może jedynie nieco większy od pozostałych, ale nie od razu duży! Okrągły, pseudo-gliniany dom o szarej barwie z niewielkimi oknami, za którymi dało się widzieć ciepły, jasnożółty kolor ścian, który aż przyciągał swoim sympatycznym wyglądem. Samo wejście do domu było dość dziwne, bo wyglądało jak portal do jakiegoś wielkiego drzewa.



Niestety, ale widok ten was trochę zasmucił, ponieważ wcale, że nie było tam roślinności ;) Na pustyni raczej rzadko się to zdarza, więc i tym razem się nie zdarzyło, i roślinności stanowczo nie było! Mogło wam się jedynie wydawać, że domek wyglądałby bardzo ładnie z wijącymi się wokół niego chwastami, ale nie mogliście nic na to zaradzić, że nic tam się nie wiło.
Staliście tak chwilę przed drzwiami zastanawiając się kto ma je otworzyć. Patrzyliście po sobie, ale jakoś nikt nie był chętny. W końcu Mineso wzięła się na odwagę i weszła na pierwszy schodek kierując się w stronę drzwi. Pomału i nieśmiało szła gdy nagle nie uniosła nogi wystarczająco wysoko i potknęła się.
Z niesamowitą szybkością, teatralnie machając rękami wpadła na drzwi i gdy myśleliście, że może być tylko lepiej, drzwi otworzyły się i Mineso jak długa leżała już za drzwiami w salonie Reity. Nie było co się rozwodzić nad tym wszystkim, bo jakby nie było kwestie pukania mieliście już za sobą. Bez mniejszych wątpliwości weszliście do środka jednak dom wydawał się być pusty.
Na samym środku stała pomarańczowa kanapa, za nią całą powierzchnie ściany zajmowały półki z książkami, przed nią był stolik zaś z boku na wprost waszego wzroku widoczne były drewniane schody prowadzące na górę. Z tego, co wydawało wam się, dom ma co najmniej dwa piętra.


Mio stała jak wryta nie wiedząc co się dokładnie dzieje. Znowu słyszała głos, jednak nie miała pojęcia skąd on dochodzi. Po prostu był. Oschły i twardy, zupełnie beznamiętny. Zimny i brutalny. Nagle przed zdezorientowaną dziewczyną pojawił się dość wysoki mężczyzna ubrany cały na czarno.
http://www.quizilla.com/user_images/...IZZES2evil.jpg
Jego krucze skrzydła wychodzące z łopatek zdawały się obejmować dziewczynę. Chłopak uśmiechnął się wrednie i uderzył Mio kolanem w brzuch po czym przywalił jej z pięści prosto w twarz. Dziewczyna poleciała do tyłu i uderzyła plecami o mury budynki, osuwając się bezwładnie na ziemie. Poczuła niesamowity ból, który wbrew pozorom był całkiem realny. Poczuła w ustach nieprzyjemny smak krwi.

- Zazwyczaj nie biję kobiet, ale Twoja słabość mnie bawi. - rzekł triumfalnie.


Amelia była dosłownie: gotowa na wszystko. Przygotowała już odpowiedni czar czekając na to co może się wydarzyć. Dziewczyna miała się ponoć rzucać przez sen i być agresywna a tym czasem zupełnie nic się nie działo. Podtrzymywanie czaru było nieco męczące, ale do zniesienia co najmniej na 40 minut. Tyle zdecydowanie powinno wystarczyć. Dziewczyna co chwila patrzyła na przygotowany przez siebie wywar, jednak zdawała sobie sprawę z tego, że jak użyje go zbyt wcześnie to wszystko zepsuje. Pełna skupienia czekała, gdy nagle usłyszała jakiś huk dochodzący z samego dołu. "Włamywacze!" - przeszło przez jej bojowe myśli, a podtrzymywany dotąd czar zniknął pod wpływem zaskoczenia. W tym samym momencie niespodziewanie Mio uniosła się delikatnie, kaszlnęła i leżąc na boku plunęła krwią, brudząc przy tym białą pościel.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Nami jest offline