Kakeshi idąc powoli rozkoszował się smakiem miętowego owocu. Nie wiedział czy to chwilowe uczucie, lecz smak tego smakołyka powodował, że coraz bardziej podobało mus się w tym dziwnym świecie. Nigdy nie był łakomczuchem, ale jeśli coś mu smakowało, to nie mógł się temu oprzeć. Podążając w kierunku domu
Reity doszedł do wniosku, że jest jedna rzecz, do której nigdy się nie przyzwyczai: upał. Pustynne słońce zaczęło mu poważnie doskwierać. Pot spływał mu po skroniach. Zdjął swoją bluzę i przewiązał ją sobie przez pas. Jak się okazało koszulka jaką miał na sobie też nie była odpowiednia na taką pogodę. Kokozuma pod bluzą ukrywał czarny T-shirt z nazwa swojego ulubionego zespołu "Evanescence" i zdjęciem wokalistki.
http://www.evanescence.com/gallery/images/3.jpg
Chłopiec próbował się ochłodzić machając dłonią niczym wachlarzem przy swoim policzku. Wreszcie po kilkunastu minutach dotarł do domu Reity. Budynek nie przypominał żadnego stylu architektonicznego jaki znał. Jenak Kakeshi już zdążył zauważyć, że ten świat ma swój niepowtarzalny styl.
Kokozuma nie dotarł pierwszy do domostwa Reity, przed drzwiami stali jego towarzysze. Szybko podbiegł do nich, co wyraźnie sprawiło mu duże kłopoty. Upał wycisnął z niego dużo sił. Jego koleżanki i kolega nie wyglądali tak jak jeszcze w tedy gdy wychodził ze świątyni. Nosili na sobie stroje przypominające, te w których chodzili mieszkańcy wioski.
"Dlaczego ja o tym nie pomyślałem?" - zapytał w myślach sam siebie z wyrzutem.
-
Gdzie znaleźliście takie ciuchy? - zapytał w momencie, gdy
Mineso ruszyła w stronę drzwi. To co się zdarzyło sekundy potem spowodowało, że wszyscy zapomnieli o pytaniu Kakeshiego.
Niczym dziki kot Kokozuma doskoczył do dziewczyny w mgnieniu oka i pomógł jej wstać.
-
Nic Ci nie jest? - zapytał. Upewnił się czy koleżanka jest cała i rozejrzał się po salonie.
-
Reita! - zawołał i po chwili zwrócił się do towarzyszy. -
Chyba nikogo nie ma.