| De Luca popatrzył za odchodzącą koroner "Jakby karmić tygrysa w zoo, nie wiedziała, że to dość bliskie porównanie ... chociaż raczej właśnie wypuściła tygrysa" uśmiechnął się do tej myśli, wiedział, że musi dostać tą sprawę. Nie zamierzał jej odpuścić, z pewnością wolał narażać swój tyłek ... a co zaś się tyczy Nicki, wiedział że będzie w stanie się nią w stanie zaopiekować, nie narazi jej na niebezpieczeństwo, a ponieważ ona była niedoświadczona w pracy policyjnej, łatwiej da się namówić na czekanie na wsparcie ... pamiętał jak na szkoleniu powtarzali: "Czekajcie na wsparcie" . Cóż gdy pierwszy raz jeszcze jako młody policjant był świadkiem napadu na stację benzynową to nie czekał tylko działał.
Teraz podniósł się z krzesła, kac mu przeszkadzał, a sprawa tajemniczego kolegi wydawała się dziwna, ale nie zamierzał zaprzątać sobie tym głowy. Przynajmniej nie w tym momencie. O nie, z pewnością nie teraz. W jego głowie włączył się prosty mechanizm. Pewnie podobnie myślały inne drapieżniki, bo w pewnym sensie Chris nim był. Tylko, że on robił to aby zapewnić innym bezpieczeństwo.
Pewnym krokiem udał się pod biuro porucznik Logan, w głowie układał już sobie swoje przemówienie. Miał nadzieję, że jego nieodparty urok osobisty zadziała na przełożoną, a jeśli nie to parę trafnych argumentów, nie może zaszkodzić. Ostatecznie powie, że i tak będzie szukał tego faceta, więc najlepiej i tak przydzielić mu tę robotę, nie będzie wtedy żadnego konfliktu interesów.
Zapukał i odczekał chwilę, na pozwolenie wejścia. "Ostatecznie, tak czy siak, mogę tam wbić, nie mam zamiaru zbyt długo czekać, jeszcze da tę sprawę komuś innemu."
Kiedy tylko znalazł się w środku zwrócił się bezpośrednio do przełożonej -Pani porucznik, mam do pani dużą prośbę. Chcę dostać sprawę "Napiera" i tego całego złego oka ... - popatrzył w twarz kobiety i uśmiechnął się lekko. Jego oczy zdradzały wielką determinację, a także pewien drapieżny "błysk". Nie dał jednak nic powiedzieć kobiecie i kontynuował swoją przemową -Za nim podejmie pani decyzje, chciałem tylko prosić o rozważenie moich argumentów. Po pierwsze to my razem z Nicole zaczęliśmy zajmować się tą sprawą, sporo już wiemy i nie będzie trzeba wprowadzać nikogo trzeciego w arkana tej sprawy. Po drugie może i moja partnerka jest żółtodziobem, ale ja uważam się za doświadczonego gliniarza, może to co robimy tutaj jest czymś nowym, ale pracowałem w wydziale zabójstw i w wydziale do walki z przestępczością zorganizowaną. Umiem posługiwać się bronią i jestem jednym z lepszych detektywów ... - wziął głęboki oddech -Poza tym chcę złapać tego skurwysyna, który jest odpowiedzialny za te morderstwa. Jestem cholernie zdeterminowany do wykonania tego zadania i chyba po to zostałem też tu przeniesiony ... - popatrzył prosto w oczy pani porucznik mając nadzieję, że się powiodło ...
__________________ We giving all gained all.
Neither lament us nor praise.
Only in all things recall,
It is fear, not death that slays. -> Rudyard Kipling |