Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-07-2008, 22:17   #90
Cold
 
Cold's Avatar
 
Reputacja: 2 Cold jest na bardzo dobrej drodze
$: 33 680
Jak żałośnie musiała wyglądać, kiedy klęczała na czworakach pod jakąś obskurną ścianą, plując swoją własną krwią na zimny chodnik. Cud, że nie straciła żadnego zęba!
Zastanawiające, że w tak krótkim czasie można doprowadzić zwykłą dziewczynę do stanu krytycznego. Czuła ogromny ból... Choć właściwie nie powinna go czuć. A może powinna? Czy w snach ludzie czują cokolwiek? A jeśli tak, to czy czują to wszystko aż tak realistycznie? A może ona wcale nie śniła? Może to była rzeczywistość... okropna rzeczywistość, w której stała o krok od śmiejącej się do niej śmierci.

Kilka czerwonych kropelek dołączyło do niewielkiej kałuży na chodniku, kiedy błękitnowłosa dziewczyna próbowała się podnieść na nogi.
Może to było głupie, ale nie chciała uciekać... Postanowiła, że stawi czoło wrogowi – nawet wtedy, kiedy będzie od niej o wiele, wiele silniejszy. Nawet wtedy, gdy szansa na jej porażkę jest niemal stuprocentowa.

- Mnie natomiast bawi twoja ambicja. Dobrałeś sobie idealnego przeciwnika, słabą, bezbronną dziewczynę – rzekła, kiedy w końcu udało jej się stanąć na równych nogach.
Właściwie to miała rację – była słaba. Bo co mogła mu zrobić? Porazić go zniewalającym uśmiechem? Zabić mrugnięciem oka?
COŚ musiała zrobić... Tylko tak właściwie co? Może jednak lepszym rozwiązaniem byłaby ucieczka?
Nie mogę się poddać... Tak czy siak umrę, więc chociaż może spróbuję być w tych ostatnich chwilach mojego życia tą cholerną Czarodziejką z Wenus! Mioo, poczuj w sobie tą moc... Mooooc... NIE DZIAŁA! Co mam robić?! Co mam robić?! Umrę, zginę, zabije mnie...

Nagle poczuła się dosyć dziwnie, jakby wszystkie wnętrzności znikły – była strasznie lekka. Unosiła się kilka centymetrów nad ziemią, a włosy rozwiewały jej delikatne podmuchy wiatru. Nie do końca wiedziała, co się dzieje, ale poddała się temu całkowicie.
Przymknęła powieki, a jej oczom ukazała się kwiaciarnia jej matki... mnóstwo kwiatów, ich piękna woń.
- Ivy cruris! – krzyknęła, wykonując skomplikowany gest rękoma, które w końcowym wyniku wyprostowała, a wskazującymi palcami wycelowała w skrzydlatego przeciwnika.
Spod jego nóg zaczęły w zastraszającym tempie wyrastać łodygi bluszczu, które miały go oplątać i udusić... w najlepszym wypadku.
 
__________________
For God's sake... I am woman!
Upadamy po to, by wstać... wstajemy po to, by... upaść?
Cold jest offline