Nie lubię komiksów...


Nawet tych dla dorosłych...


Nie są ambitne. W sensie, iż nie działają na wybraźnię... Tak jak film... Przedstawiają gotową papkę, a wyobraźnia idzie na chorobowe

Ale to oczywiście moje błędne zdanie
Ale pamiętam, że kiedyś zaczytywałem się w boskim "
Kajku i Kokoszu" - nie mylić, broń Boże z "Kajkiem i Koko"

- zupełną chałą

Mam nawet kilka ich przygód: "Szkoła latania", "Wielki turniej", "Zamach na Milusia" oraz "Szranki i konkury cz.1" (ale to ostatnie jest już w monochromatycznej zółci, więc mi się nie podoba - moje zmysły wymagają dopieszczenia

). O ile komiksy to dla mnie tandeta to muszę przyznać, że kajek bez jajek

, znaczy "Kajko i Kokosz" to wyjątek potwierdzający regułę. Ma zestaw bogatych przekoloryzowanych postaci, naiwne poczucie humoru i teatralnie ubarwione charaktery
"Sandmana" nie czytałem, a "Tytusa, Romka i Atomka" wprost nie znoszę. "Thorgal"... Kiedyś mi się podobał, zrobił na mnie wrażenie i tyle jego.
Sayane chodzi Ci może o "Przygody Kleksa" (?), w której był niebieski Kleks oraz Jonka i Jonek? Mam gdzieś w piwnicy jedną część ich przygód. Coś o wyspie skarbów i piratach
