| Rany, które otrzymywał Snorri od przybyłego wrogo nastawionego krasnoluda bolały i piekły jak diabli. Nawet pod zasłoną gniewu czuł co się święci. Był przyciśnięty przez dwuznaczność tej walki. Z jednej strony szukając śmierci w walce wierzył, że w ten sposób wyzwoli się z przekleństwa jakie spadło na jego życie- zhańbienia się. Z drugiej strony walka z tym przeciwnikiem powodowała ból w jego sercu kiedy wiedział, że walczy z krasnoludem. Ta myśl omal nie pozbawiła go życia i szybko otrząsnął się z tego stanu depresji, kiedy przypomniał sobie słowa kapłana. Wywarczał je sobie w myślach jakby krzyczał przez zaciśnięte zęby.
"Nasza bogini wybrała cię do przywrócenia spokoju i porządku w tym mieście."
Kiedy odchylił się lekko przenosząc swój ciężar z prawej nogi na lewą uniknął silnego zamachu krasnoluda, który zakręcił się aby nabrać impetu w zamachu. I właśnie wtedy uderzyły go jak ogromna pięść demona w serce słowa przeciwnika. W szale walki nie rozróżniał słów ani całości sytuacji, jeśli nie dotyczyła tylko jego. Ale te kilka słów przedarło się do jego zamkniętego umysłu i niczym wielkie rogi z krasnoludzkich twierdz dudnił echem po całej głowie.
"A oni plują na takich jak ty! Na Zabójców! Na Wyrzutków! Na tych którzy odwrócili się od khazadów!"
Słowa te powtarzały się i powtarzały i powtarzały i wciąż grzmiąc w głowie i to z taką szybkością, że w rzeczywistości trwało to ułamki sekund. Jednak to wystarczyło aby na nowo rozpalić gniew krasnoluda i zablokować w głowie ból. Teraz wiedział, że jeśli ma zginąć to wpierw musi walczyć tak jak do tej pory. Nawet gdyby został rozcięty w pół to górna część powinna nadal walczyć. Musi wytrwać do ostatniego drgnięcia jego mięśni. Wykorzystując szybkość z jaką zamachnął się przeciwnik wiedział instynktownie, że jej nie zatrzyma tylko przeniesie do kolejnego ciosu. Tylko tak można było walczyć tą bronią. Wracając z lewej nogi na prawą ustawił się w pozycji lekko pochylonej do przodu jednocześnie pozostawiając cofający się młot w lewej ręcę, tak aby podnoszący się młot za plecami został złapany również w prawą rękę i dopchnięty dodając mu prędkości wyleciał zza pleców i opadając z góry na przeciwnika. Wykorzystując lot młota skierował powrót na prawą stronę biodra aby zatoczył koło i z prawej strony zadając cioc na skos w lewą stronę. Z tamtąd miał idealną możliwość zatoczenia kołą po lewej stronie i zamachnąć się i wykonać cios po skosie z góry na dół w prawą stronę. Dwa ostatnie ciosy kreśliły duże "X" w kierunku przeciwnika.
Snorri nie był w stanie wymówić nic poza warczeniem. Dla niego jednak to było jak tysiące wypowiadanych słów.
-WWWWWWWRRRRAAAARRRRRRRRRRRRRRR!
Pierwszy rzut WW: 8
Drugi rzut WW: 7
Trzeci rzut WW: 9
__________________ "...a ścieżka, którą podążać będą zaścieli trawy krwią bezbronnych i niewinnych. Szczątki ludzkie wskrzeszać będą do swych armii aż do upadku wszelkiego życia. Nim słońce..."
Ostatnio edytowane przez lopata : 06-13-2008 o 19:01.
|