| Zieleńszej nie podobało się to, co zobaczyła na płótnie. Miała mieszane uczucia. Wzory zupełnie nic nie mówiły ani jej, ani reszcie jej przyjaciół. A więc nie posunęli się do przodu ani o krok, znowu nie wiedzieli co zrobić i co się dzieje.
Gdy figurka zaczęła się ruszać, zielarka wpatrywała się w nią z poruszeniem. Więc może jednak jest jakaś nadzieja? Może coś się jeszcze wyjaśni?
Nadzieja zgasła tak szybko jak się pojawiła, gdy człowiek uwięziony w figurce po prostu się... rozsypał. Zieleńsza siedziała na ziemi jakiś czas nie mogąc zrozumieć co się stało. I wtedy dopiero dostrzegła co się dzieje z Gerdą!
Podniosła się szybko i w pierwszym odruchu po prostu przytuliła przyjaciółkę.
- Nie płacz, nie płacz Gerdo... Przecież nie mogliśmy wiedzieć co się stanie... Nie płacz proszę - nagle przyszedł jej do głowy pewien pomysł; mało możliwy, ale jednak - Gerdo, a może tak naprawdę nie stało się nic złego! Przecież ten człowiek, ta postać, wyglądała jak uwięziona w tej figurce, prawda? Może właśnie pieczęć go uwolniła? Może dobrze zrobiliśmy...?
Spojrzała na Torina i Gustava szukając potwierdzenia swoich słów.
__________________ – Chciałem powiedzieć (...) że na tym świecie jest chyba coś, dla czego warto żyć.
Śmierć zastanowił się przez chwilę. KOTY, stwierdził w końcu. KOTY SĄ MIŁE. T. Pratchett Czarodzicielstwo |