Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 16-06-2008, 17:05   #10
Hellian
 
Hellian's Avatar
 
Reputacja: 135 Hellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znanyHellian wkrótce będzie znany
Dzień ciężko się zaczął i nie chciał spowszednieć. Szła do Steinerda nie zwracając uwagi na strażników, myślami przy swoim bracie, dziwnej wizycie i strachu w jego oczach. Przecież Konrad nie był wariatem histeryzującym od kontaktu fizycznego. Nie zawsze byli sobie tak obcy jak dzisiaj i kiedyś wiele razy mogła liczyć na jego uścisk. Teraz w Tanji kiełkowało przerażenie, jeszcze niezupełnie obecne w myślach czy wyrazie twarzy, ale leżące już kamieniem w żołądku, zapowiadające się uczuciem wszechogarniającego chłodu. „Coś Ty zrobił braciszku? Co takiego mogło spowodować, że ja Ciebie wystraszyłam?”

A potem w windzie Steinerd wyskoczył z misją, z której nie można się wycofać, poparł słowa nazwiskiem korporacyjnego sprzedawczyka, a jej panika już już miała znaleźć ujście w histerycznym śmiechu, kiedy facet stwierdził, że ma zabić brata. I Tanja stała w trzęsącym się dźwigu, oniemiała wobec tak zdumiewającej ludzkiej bezduszności, mimowolnego okrucieństwa, wobec beztroski obcego, proponującego, nie, żądającego od niej, by zaprzeczyła wszystkiemu kim jest, niezauważającego nawet, że równie dobrze mógłby jej kazać skoczyć z Muru na zasieki, co właściwie byłoby znacznie łatwiejsze, wykonalne i gdyby miało coś zmienić w bezwzględnej rzeczywistości, doli ludzkiej, mogłaby właściwie poświęcić to coś zwanego życiem, swoim.
Wszyscy powariowali. Zatracili zdolność współczucia albo nie potrafią czytać.

Zabić Konrada?

Bo do kurwy nędzy starczyłby jeden rzut oka na jej życiorys, żeby do każdego debila dotarło, że nie skrzywdzi brata.
Ale nim stek rynsztokowych przekleństw wydobył się z ust rozsierdzonej Tanji, Mur zadrżał w posadach.

Odzyskiwała przytomność powoli jak po ciężkim śnie w którym przygniata Cię nieszczęście i jawa nie powoduje ulgi tylko głębokie przekonanie, że wcale nie jest dobrze, bo ten sen miał znaczenie, a rzeczywistość nie kończy koszmaru i musisz zapłakać, bo choć płacz nie oczyszcza, jest jakąś odpowiedzią. A Ty potrzebujesz odpowiedzieć, by zaistnieć, przypomnieć sobie siebie powoli. I w końcu poczuć ulgę wynikającą z fizyczności, bo smarkanie nosa może być pocieszeniem, kiedy brak innego i jesteś sam.
Więc Tanja płakała w windzie gdzie realność bezgłowego trupa Steinerda jeszcze do niej nie docierała, płakała, żeby móc się pozbierać.
Trudno powiedzieć ile to trwało. Kiepski tusz rozmazał się, tworząc na policzkach grube czarne smugi, Tanja w bezsensownym geście poprawiała potargane włosy, chciała przejrzeć się w lustrze rozbitym teraz na wiele kawałków, fragmenty twarzy w połamanym świecie. Podniosła się na nogi, co wprawiło dźwig w kołysanie, echa krzyków z sąsiedniej windy rozlały się po głowie wspomnieniem, na razie bez reakcji, rozciągnięta sylwetka Steinerda, zapach moczu, zwisająca między dźwigiem a ścianą torba z papierami i dyskiem. Tam są potrzebne dokumenty. Komu? Przydatność - przypisany atrybut bez odbiorcy, więc Tanja nie odwracając wzroku zapamiętując karykaturalną sylwetkę, ochłap z człowieka, przytulając się do smrodu, bo człowiek śmierdzi, taka jego najgłębsza natura, sięgała za krótką ręką pasek torby, nie wiadomo po co. Zaraz spadnie, sama będzie śmierdzieć, nikogo nie zabije, udało się. Jeszcze tylko otworzyć drzwi, to proste, wygramolić się na zewnętrz.

Wyszła. Poziom D. Umorusana krwią obcego mężczyzny, który chciał by zabiła brata, z jego torbą w ręku, nadal w szoku.

W pokoiku – dyżurce człowiek podłączony do kroplówki wcale nie zdziwiony na jej widok więc i ona się nie dziwiła, koszmar trwa, królicza nora ciągnie się bez końca, właśnie powstał nowy blok, dziękuję za wskazówki, uratuję brata, chociaż pewnie nie o to Panu chodziło, bo przecież mam uratować świat.
Przestań dziewczyno, nie histeryzuj, ty masz głowę na karku.
I znowu płacz.

Kiedy zobaczyła w monitorze mężczyznę znowu zdumiona patrzyła, nie ufając sobie nic a nic, zmysły oszukują. Po drugiej stronie muszkieter z twarzą jeszcze nie przygaszoną, bez bagażu, naprawdę żywy, człowiek z innej rzeczywistości, bohater filmu akcji. Zawadiacka zapowiedź uśmiechu, już ją kiedyś widziała. Z mroków pamięci nie wyszło imię, ale miejsce. Pracuje z Konradem.
- Jesteś tam naprawdę? – nie mówiła wyraźnie, musiała odchrząknąć, znaleźć siły na przemowę do ekranu – Nie wiem co się stało, spadły windy, to ta teleportacja, coś schrzanili dokumentnie, a teraz wszyscy nie żyją, ale nie mój brat, on tam gdzieś poszedł. Muszę go znaleźć. Jest młodszy, ma tylko mnie. Każdy się kimś opiekuje, to chyba normalne. Trzeba się trzymać takich rzeczy, żeby nie oszaleć. Nawet nie jestem ranna, a Steinerda pokroiło. Myślałam, że się na niego rzucę i wtedy winda spadła. W drugiej było dużo ludzi, spadała szybciej, chryste, czy ty mnie w ogóle słyszysz?

- Mam na imię Tanja. Pomożesz mi?
 

Ostatnio edytowane przez Hellian : 17-06-2008 o 13:12. Powód: interpunkcja
Hellian jest offline