Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-26-2008, 09:04   #75
Tom Atos
 
Tom Atos's Avatar
 
Reputacja: 4 Tom Atos ma w sobie cośTom Atos ma w sobie coś
$: 35 196
Dożycie już nie następnego dnia, ale nocy stawało się dla estalijczyka coraz większym wyzwaniem. Do potwornego zmęczenia doszło jeszcze postrzelenie z kuszy. Szczęście w nieszczęściu, że nie śmiertelne i nie w prawą dzierżącą pistolet rękę, ale i tak na chwilę szermierzowi pociemniało w oczach i bardziej instynktownie, niż z rozmysłem biegł za Peterem. Rozsądku starczyło mu jeszcze na tyle by schować broń i wyszarpnąć z sakwy bandaż i przycisnąć go do rany. Lewa ręka zwisała całkiem bezwładnie. Nie to by Diego stracił w niej czucie, po prostu nie chciał nią ruszać, by nie zwiększać bólu. Bełt tkwiący w ranie dostatecznie dawał mu się we znaki podczas biegu i nie czuł masochistycznej potrzeby by zwiększać doznania przez machanie ręką.
Z resztą bieg to za wiele powiedziane. Wyczerpany mężczyzna zaledwie był w stanie podążać za towarzyszem co chwilę zataczając się i sapiąc jak nie przymierzając stara chabeta. Co rusz na moment przystawał opierając się o ściany, by zmuszać się po chwili do kolejnego wysiłku. Ciepła krew przesiąkła przez bandaż i ściekała mu po palcach. Diego z fatalistyczną pewnością wiedział, że nie da rady długo tak uciekać. Czuł jak siły z niego uchodzą zupełnie jakby ktoś je z niego wysysał.
Nie wiedział nawet jak i kiedy dotarli do kuźni i co gorsze już go to nie obchodziło. Nawet wejście strażników nie zrobiło na nim wrażenia. Oparł się o ścianę i tępo patrząc w podłogę starał się nie stracić przytomności.
Gdy Peter pociągnął go za sobą do jakiejś Helgi dał się prowadzić jak marionetka. Jak słaniająca się, skrajnie wyczerpana marionetka. Te kilka domów dalej, to była najdłuższa podróż jaką Diego odbył w swoim życiu.
Jakaś uliczka, rudery, drzwi, pokój, korytarz i co tam jeszcze. W końcu zatrzymali się. Estalijczyk podniósł oczy i spojrzał mętnym wzrokiem na stojącą przed nim postać. Widział tylko zarysy nie mając pojęcia, czy stoi przed Helgą, a tym bardziej jak ona wygląda. Jednak z doświadczenia wiedział, że kobiety w Brionne są przeważnie niezwykle urodziwe. Zamrugał lepkimi powiekami i przez spierzchnięte usta wyszeptał z trudem pomiędzy łapaniem kolejnych haustów powietrza :
- Buenas tardes.
Po czym jego źrenice powędrowały w górę, a sam zupełnie nieelegancko zwalił się bez czucia prosto w objęcia postaci.
 
Tom Atos jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem