Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 06-27-2008, 11:36   #30
Odyseja
 
Odyseja's Avatar
 
Reputacja: 4 Odyseja ma w sobie cośOdyseja ma w sobie coś
$: 61 966
Smile

Ciężki, nieregularny, przerażony oddech... Isabell wyraźnie go słyszała. Wdech, wydech, wdech... Zacisnęła powieki, najmocniej jak mogła, by powstrzymać łzy i spazmy.

~Kiedy wreszcie się z tym pogodzę?~


Lukas... Śmierć sam sobie na to zasłużył. To, co się z nim stało było przerażające, jednak nie żałowała go tak bardzo. A może po prostu próbowała to sobie wmówić?

Opanowała się. Za dużo w tym dniu było już jej chwil słabości. Wyobraźnia strasznie płata jej figle.

- Uspokój się...

- Przepraszam. Przez moment widziałam... Nieważne. - przerwała.

W tym momencie na monitorze pojawiła się twarz Tiny. Już całkiem spokojna, tylko strasznie blada, Isabell wysłuchała jej słów. Nie patrzyła jednak na ekran. Jej spojrzenie błądziło bezwiednie po obiektach, które mijali.

Przytaknęła lekko, gdy usłyszała zakazy. Po tym, co się dzisiaj wydarzyło, nie miała zamiaru przeciwstawiać się zakazom. Zbyt bała się śmierci, by do niej dążyć. Pogrążona w myślach, zobaczyła, jak dojeżdżają do tego wielopiętrowego budynku, w którym zaczęła się ich "przygoda".

***

Isabell stała w pokoju motelowym, oparta o ścianę. Wyglądała już dobrze, tylko dalej blady odcień nie opuszczał jej twarzy. Krew z twarzy i ubrania zmyła już jakiś czas temu, w łazience pokoju motelowego. Plamy na szczęście zmyły się bez problemu.

Isabell milczała. Zrozumiała, że to zadanie to nie przelewki. Błąd oznaczał śmierć.

Nagle usłyszała zgrzytnięcie zamka w drzwiach. Odruchowo jej wzrok powędrował w tamtą stronę. W drzwiach ukazał się młody chłopak. Na oko na pewno nie miał dwudziestu lat.

- Witajcie. Podobno mamy wam pomagać w przesłuchaniu i ukaraniu jakiegoś spaślaka nazwiskiem Quee. Mówcie mi Mark.

Potem do pokoju wszedł drugi mężczyzna. ~Wampir~ od razu przeszło jej przez myśl. Jego słowa to potwierdziły.

- Mi mówicie Danael. Wolę to wyjaśnić na początku, tak, jestem wampirem. Pomimo to nie gryzę, przynajmniej osób, z którymi współpracuję. To w czym mamy wam pomóc drogie panie?

- Isabell. Albo Zaraza. Ale osobiście uważam, że te głupie ksywy można sobie odpuścić.- skrzywiła się lekko, wypowiadając "nowe imię"

Isabell była dosyć wysoką, ciemnoskórą blondynką. Kręcone włosy opadały jej do ramion, a duże usta dodawały twarzy wyrazu. W tej pięknej twarzy bez trudu można było jednak dojrzeć smutek, żal i zagubienie. W oczach, wyrazie twarzy i ruchach. Do tego ta bladość... Niewątpliwie wydarzyło się coś strasznego.

- To co, może nie nadwyrężajmy już cierpliwości naszego "pracodawcy"?
 
__________________
Ponieważ drugi etap olimpiady informatycznej mam dopiero 19 stycznia, na razie powinnam odpisywać w miarę regularnie
Odyseja jest offline