| Zabójca wszedł do kanjpy i po szybki zlustrowaniu wnętrza zauważył swoj cel. Ale nie zatrzymał na nim wzroku, rozejrzał się dokładnie po sali, kto, gdzie i jak siedzi, gdzie są wyjścia (gdzie bar - jak mu się chciało pić!), toalety (jeżeli wogóle są), Po czym usiadł obok dziadka i z wdzięcznością przyjął trunek. Po chwili zauważył że medyk z nowym kompanem przesiedli się bliżej panienek. Może to wróżyło kłopoty, może nie. Teraz mógł się lepiej przyjrzeć wnętrzu baru. Od niechcenia przyglądał się się gościom w barze - o ile można ich tak nazwać. Nie zatrzymywał na nikim wzroku na dłużej by przypadkiem nie sprowokować wzrokiem nikogo - zwłaszcza pijaczków. Zastanawiał się jak rozegrać sprawę z Rudim. Gdyby cały gang sie popił sprawa była by ułatwiona. Ale chyba nie zanosiło się na to.. No i musi wydusić z tego gnojka gdzie jest chemik. Na razie rozpatrywał różne warianty i możliwości pomocy Veilowi zejścia z ziemskiego padołu.
Także postanowił sprawdzić broń - tak w razie cego - zwłaszcza że był tak blisko celu.. |