| Serafin podrapała się z namysłem po nosie. Lubiła być uwielbiana, być prowodyrką, stać na czele sfory - to oczywiste. "Tylko czy ja chcę taką sforę? Toż to jakiś porypaniec, ten pod kapturem..."
Krytycznym spojrzeniem omiotła sylwetkę Hektora. Gość na pewno nie był najgorszym paskudnikiem w tym gronie, ale to tylko dlatego, że Wyszemir i jego bezzębny uśmiech - bil w kwestii braku urody wszystkich na głowę.
"Pewnie nawet kucharka nie chciała go rozdziewiczyć, wieje od niego lodem, jak smrodem z gaci orka. O ile oczywiście ork nosi gacie..."
- Mogę ci to obiecać, choć nie wiem, czy sam tego chcesz... - białowłosa uśmiechnęła sie drapieżnie do kapłana - Bo co, jeśli w moich oczach, okażesz się bezbożnikiem, skarbie?
__________________ Czy wiesz że gdy pada śnieg
Moje oczy stają się większe
A światło którym lśnisz jest niewidoczne? |