| - Hmm…? Często kończyliście w żołądkach wygłodniałej watahy ? Drow przyjął jak zwykle ton pełen wyższości i pogardy kierowane do wszystkiego i wszystkich. - Hmm.... Ork sparodiował ton czarnego elfa. Ciekawym jest to co powiedziałeś, zachowam to głęboko...... w swej pamięci. Ork zastanawiał się jeszcze gdzie i jak głęboko może mieć stwierdzenie drow’a, jednak się powstrzymał. Jego wypowiedź była spokojna, nie zaczepiał Lembasa. - Na przykład to, że możliwym jest iż ich jest tu więcej i to ich nie należy drażnić, hmm…? – Hmm... Króciutki uśmiech pojawił się na zielonej facjacie. To może być ciekawe. Fungrimm’ie gotów jesteś znaleźć swą zagładę? Gotów jesteś zobaczyć przed nią obraz rozszarpywanego, bliżej niezidentyfikowanego wezwłoka?
Drow, nie zareagował. Tępo gapił się w dal czekając aż coś się stanie. Co? Może jakiś ptak nakitra mu na płaszcz, może aż te zwisające z gałęzi dziwne kreatury zrobią mu coś dziwnego.... Może aż osiągnie Katharsis. Barbak nie wiedział i nie specjalnie go to interesowało. Przed nim był Warg. |