| Anzelm, ku Twojemu zdziwieniu rana ma się całkiem nieźle - na pewno wygląda lepiej niż dnia wczorajszego i poprzednich, gdy jej stan w zasadzie się nie zmieniał. Dorzucając drew do ognia i przygotowując śniadanie delektujesz się swobodą, z jaką możesz posługiwać się obiema rękami. Przecięta ręka nie odzyskała, rzecz jasna, pełnej sprawności, lecz nie krwawi i nie rwie Cię przy każdym ruchu, jak to było do tej pory.
Chłód poranka i rosa na kocach wybudza Twoich towarzyszy, którzy wstają opornie, jak gdyby nie chcieli konfrontować się z konsekwencjami wydarzeń ubiegłej nocy oraz tym, co czeka Was jeszcze na trakcie. W ciszy spożywacie śniadanie, popijając je świeżą wodą. Noc nie przyniosła nowych wrogów; widać bariera (która zniknie koło południa) spełniła swoje zdanie.
Kobieta, którą uratowaliście z wód jeziora nadal jest nieprzytomna. Ma wysoką gorączkę a rana na jej boku jątrzy się. Chwilami wydaje się wybudzać, jednak mamrocze coś tylko nieskładnie w nieznanym Wam języku, podrywając się słabo, jakby do ucieczki czy walki...
__________________ "W wirtualnym świecie szukamy tego, co dostawaliśmy przez setki lat od najbliższych – bliskości” |