| Marcon szedł zamyślony w stronę rozdrabniacza. Myśli o poświęceniu kopaczy i strażników nie nachodziły go. Nienawidził strażników, a większość kopaczy to i tak szuje.
Ścisnał kilof w garści i udawał, że pracuje wraz z koapczami niedaleko rozdrabniacza, lecz cała jego uwaga skupiona była na orku i zabespieczenaich trzymajacych go. "Tak, uwolnienie tego orka zwróciłoby uwagę strazników, co dałoby nam czas do otwarcia bramy z pełzaczami, a wtedy chodu..." |