Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-07-2008, 17:31   #135
johnkelly
 
Reputacja: 1 johnkelly wkrótce będzie znany
$: 14 226
- Tedy dokonało się. - pan Gosiewski z zadowoleniem obserwował sygnowanie dokumentów. - Tedy, waszmościowie, jakem rzekł, mój woźny z wami pojedzie, a jeśli słusznymi są wasze przypuszczenia, i w Białutach zastaniecie starościca o gościnę się dopominającego to i szablą, jak i powagą urzędu starościńskiego, mój woźny was wspomoże. Nie zatrzymuję waszmościów licząc, że w spokojniejszych czasach przy kielichu będziemy mogli sprawy omówić. - rzucił na pożegnanie starosta po czym wyszliście razem z woźnym. Ten szybko zbiegł po schodach śpiesząc konia wziąć.
- No waszmościowie! Wielce udaną jawi mi się nasza wyprawa. Jakem przypuszczał, starosta Gosiewski nie dość, że przeciwko nic nie oponował, to i wsparcia swym urzędem udzielił. Jedna to szabla, ale zacna. No i przed sądami królewskimi wraz będzie, jeśli okoliczności pozwolą, że starościc za nic ma urzędy i króla! - wyraźnie zadowolony perorował pan Sosnowski. - Mości kawalerze, odpowiedzialność to wielka na mych barkach, aleć, jak rzekł starosta, cóż to za czasy by wdowa w spokojności żyć nie mogła? Chrześcijański to obowiązek.
Doszliście do karczmy gdzie został Osip z końmi. Po chwili dołączył woźny Kupiński.
- Jużem gotów, waszmościowie. Ruszamy?
 

Ostatnio edytowane przez johnkelly : 07-07-2008 o 17:34.
johnkelly jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem