Latach dwudziestych, ale którego stulecia? :P 1920? czy 1820? :P
To Tobie ustala się granice, czyli nie mistrzujesz...
W materii woluminów - jak pisałem w pierwszym moim poście w tej dyskusji - zdecydowanie wolę klimat biblioteki i szperania po ksiażkach czy inych zapiskach (już nie mówię manuskrytpach, albo zakazanych grimmoire'ach w Cthulu) niż cyfrowe technologie informacyjne. W realu z resztą jest podobnie. Jeśli już muszę skądś brać wiedzę, nie od innej osoby, to książki mają prym nad internetem :P
A podczas przygody nic tak nei buduje klimatu, jak stara kniga z kilkuletnim kurzem na okładce

Żaden komputer, żaden matrixowy wygaszacz ekranu, własnego autorstwa, żaden ekran Pascala i żaden debugger wyświwetlający na ekranie zawartość poszeczególnych adresów pamięci nie zbuduje takiego nastroju jak stary wlumin z dobrymi (najlepiej średniowiecznymi rycinami). Polecam astronomiczne ryciny Heweliusza
