Wątek: Listy Wojenne
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-09-2008, 08:23   #7
Hawkeye
Newsman
 
Hawkeye's Avatar
 
Reputacja: 4 Hawkeye ma w sobie cośHawkeye ma w sobie cośHawkeye ma w sobie coś
$: 45 780
6 Czerwca 1944 Rok, St. Mare-Eglise

Co to była za walka. Słońce stało wysoko gdy na nasze pozycje z furią spadli żołnierze Niemieccy. Wszystko co przeszedłem do tej pory zbladło, gdy tyle kul zaczęło latać naokoło naszych głów. Pierwszym odruchem była chęć ucieczki, ale w tym wypadku mogła okazać się ona śmiertelna, drugi impuls aby pochylić się w rowie i nie wstawać był bardzo kuszący, ale tym sposobem mógłbym skazać na śmierć moich towarzyszy, którzy stali z boku. Nie przepuszczałem, że w ciągu paru sekund da się przeprowadzić tyle kalkulacji, co więcej nie spodziewałem się, że będę mógł to zrobić z takim wewnętrznym spokojem. Podniosłem się i nacisnąłem spust swojego Thompsona posyłając w stronę atakujących nas szkopów, grad małych, acz śmiertelnych kul.

W pewnym momencie Tim krzyknął do mnie żebym wzmocnił pozycję Fouriera, podniosłem się z ziemi i biegiem ruszyłem w stronę wzgórza, z którego chłopaki grzali z LKMa. Wydaje mi się, że pobiłem wtedy wszystkie życiowe rekordy w biegu, a kule świszczały nad moją głową. Nie chciałem się zatrzymywać, zresztą nie było nawet za bardzo gdzie. Od jednego drzewa do drugiego, od jednej ruiny zabudowania do drugiej i nigdzie się nie zatrzymywałem.

Kiedy przeskoczyłem worki z piaskiem, ułożone resztki drzwi, jakiś szaf i innych śmieci, które służyły chłopakom za ochronę powitał mnie szeroki uśmiech Fouriera, który pruł z Browninga. Pamiętam, że nie przerywając strzelać, powiedział że dobrze, że do nich wpadłem, bo impreza dopiero się rozkręca. Cholerny żartowniś. Klęcząc i strzelając z mojej broni odpowiedziałem mu, że powinien występować w klubach, bo można na tym nieźle zarobić. Może wydawać się to beztroską, ale w końcu trzeba było radzić sobie z tym stresem, zresztą przez cały czas gdy tam byłem, zawsze gdy latały kule, nie byłem pewien czy z tego wyjdę, miałem to złe uczucie, ale starałem się o tym nie myśleć i robić swoje ... dla siebie i dla moich kolegów.


[Z dziennika Plutonowego Eda Del Campo, Kompania C, 506 PIR]


Żołnierz 101 Dywizji-Powietrznodesantowej z Thompsonem

Keith

[...] ten atak to było COŚ. Wiem, wiem pisałeś mi o swoich walkach w Afryce i na froncie Włoskim. Myślę, że teraz należą ci się przeprosiny, pisałem co ja nie zrobię gdy Niemcy zaczną do mnie walić, ale nie spodziewałem się, że to wygląda tak ... strasznie. Pamiętam trening z żywą amunicją gdy przeczołgiwaliśmy się pod drutem kolczastym, teraz tamto wydaje się jak nasze wspólne zabawy w dzieciństwie. Tak wiem, że pisałeś już kiedyś o tym i jeszcze raz napiszę, że przepraszam ciebie. Wracając jednak do tego co wydarzyło się na przedmieściach tego miasteczka. Szkopy miały od nas znaczną przewagę, pewnie z 4 do 1 chociaż nie jestem tego pewien. Próbowali wykorzystać drzewa i osłonę budynku aby podejść nas z dwóch stron i zniszczyć. Stare, ale sprawdzona taktyka. Waliliśmy jak oszalali nie chcąc ich do tego dopuścić. Bardzo nam w tym pomagał LKM, oczywiście do momentu w, którym nie wstrzelał się w nich moździerz. Jeden z pocisków walnął bardzo blisko nich, uciszając ich na parę minut, po których znów odezwał się ich ogień ratując nam tyłki. Po tym wydarzeniu strzelec wyborowy zaczął poszukiwać moździerzy i chyba znalazł i ściągnął wszystkie, a może skończyła im się amunicja, albo nie chcieli trafić w swoich kumpli. Chyba nigdy się tego nie dowiem. W każdym razie, kiedy nasze wsparcie milczało, oni podeszli strasznie blisko naszych pozycji, ale w końcu udało nam się zmusić ich do odwrotu. Nad tym polem walki zapadła cisza.

[St. szeregowy Flint Kaynes, zwiadowca, Kompania C, 506 PIR]


II Wojenny okop

W ataku na pozycje sierżanta Pytona zostało naliczonych 7 martwych Niemców, strzelec wyborowy zaliczył również 5 innych prawdopodobnych trafień. Niemcy mieli również nieznaną liczbę rannych, choć szacowaną przez naszych żołnierzy na około 5-8. Nasze straty wynosiły 3 zabitych. Jeden z operatorów LKMu zginął od wybuchu pocisku moździerzowego, pozostałych dwóch zginęło od kul atakujących okop Niemców. Wszyscy należeli do 82 Dywizji Powietrzno-Desantowej. Oprócz tych mieliśmy również dwóch rannych: szeregowy Micheal Fourier został ranny w głowę i nieprzytomny został ewakuowany, drugim rannym był Jack Miller, otrzymał postrzał w ramię, ale po założeniu opatrunku, odmówił ewakuacji i wrócił do swoich towarzyszy [...]

[Z raportu porucznika Hammonda Heada, 3 Pluton, Kompania D, 82 Dywizja Powietrzno-Desantowa]


Żołnierze ranni w Normandii
 
__________________
We giving all gained all.
Neither lament us nor praise.
Only in all things recall,
It is fear, not death that slays. -> Rudyard Kipling
Hawkeye jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem