| „czemu akurat on a nie ktoś inny” - pomyślała zaraz odganiając resztki snu. Rozejrzała się dookoła. Poza ciemnością nie widziała nic. Spokojnie i powoli zaczęła wyciszać natłok myśli. Przesuwała oczy to w jedną to w drugą stronę, delikatnie modląc się w ciszy, prosiła o kawałek światła, z sąsiedniej kamienicy. Jednocześnie powoli sięgnęła po sztylet pod poduszką. Nie musiała długo czekać. W budynku obok, w mieszkaniu vis-a-vis jej zaczęto zapalać lampy. Może i nie dawały one za wiele światła w pokoju Catherine, ale dało ujrzeć nieco sylwetkę i cień osoby, która była w pokoju.
- Ewelino – odezwała się srogo rozpoznając sylwetkę dziewczyny, zarazem służka wystraszyła się o mal nie krzycząc.
- Na litość bogów, nie rób tak więcej.
- Przepraszam najmocniej – odezwała się po dłuższej chwili – Ale zbudziłam się, poszłam do kuchni napić się wody i zauważyłam jak ktoś kręci się przy drzwiach kuchennych. Więc przyszłam szybo panią zawiadomić.
- Też masz problemy..
- A jak to ten zabójca?
- Bzdury plecie.. - nim dokończyła słowo to gdzieś na dole rozległ się trzask rozbijającej się wazy. Catherine szybko zeskoczyła z łóżka i szybko zapaliła świecę. Wyjęła klucz z szuflady i zamknęła drzwi. Ewelina milczała. Wyglądała na śmiertelnie przerażoną.
- Otwórz skrzynię – powiedziała rudowłosa. Sama otworzyła szafę i zaczęła się ubierać. - Ale przecież pani zabroniła
- Otwieraj i bez gadania.
Ewelina otworzyła skrzynię, która stała przy nogach łóżka. Trochę ją zszokował widok rapiera, dwóch sztyletów, kompletu wytrychów, zestawu do charakteryzacji, dwie teczki dokumentów, dziwne przebrania. Służka zaczęła przebierać w ubraniach. Chciała też zajrzeć do dokumentów, ale Catherine uprzedziła ją delikatnie uderzając rapierem w wierzchnią część dłoni ciekawskiej.
Nagle znów coś zostało potłuczone, tym razem coś z piętra nie daleko jej sypialni. Pani Chauprade szybko zgasiła świecę. Wyraźnie koś podszedł do drzwi z świecą czy inną lampą. Próbowali otworzyć drzwi. Widząc, że są zamknięte udali się do pokoju obok. Catherine uzbrojona w swój rapier, powoli przekręciła klucz w drzwiach. Uważnie nasłuchiwała słów mężczyzn. Słyszała kroki, jak udawali się chyba do ostatniego pokoju. Tuż naprzeciwko jej. Dała kilka wskazówek służce, że jak otworzy drzwi, to ma szybko uciekać i nie oglądać się za nią. Zaraz jak to powiedziała mocno otworzyła drzwi i wypchnęła dziewczynę z pokoju w stronę drzwi. Biedaczka nie mal się na nich wywaliła. Zielonooka wiedziała, że zwróci tym uwagę dwóch mężczyzn, jak wywnioskowała z rozmów. Ewelina szybko wstała i zrobiła to co jej kazano. Catherine stała w miejscu spoglądając na lekko zszokowanych mężczyzn. W końcu dziewczyna ruszyła z miejsca i zaczęła uciekać. Pierwszy z nich szybko oprzytomniał i rzucił się biegiem za nią. Na schodach złapał ją za płaszcz i pociągną, czego skutkiem był upadek. Młoda kobieta szybko pozbyła się płaszcza. Ruszyła dalej byle wydostać się z domu. |