Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-09-2008, 12:21   #28
Kerm
 
Kerm's Avatar
 
Reputacja: 7 Kerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetnyKerm jest po prostu świetny
$: 189 629
Nie całkiem wiedział, skąd wzięła się świadomość, że Faustin zrobi coś głupiego. Zwężenie źrenic? Napięcie mięśni? Zmiana pozycji? Coś, co niektórzy fachowcy nazywają, nie wiedzieć czemu, "zmarszczką"?
Najważniejsze było to, że ruszył się niemal w tym samym momencie, co Faustin.
Nawet bez skomplikowanych obliczeń wiedział, jaki będzie tor "lotu" atakującego Chórzysty, wystarczyło wyciągnąć rękę...

Zderzenie odrzuciło go na oparcie... Niezwykle twarde... Przez moment zrobiło mu się ciemno przed oczami, a czerwone punkciki tańczące na czarnym tle utworzyły konstelacje nieznane żadnemu z astronomów.
Przez oszołomiony bólem umysł z pewnym trudem przedarł się brzęk tłuczonego szkła...
Kurt syknął, chwytając się za obolały bark. Miał wrażenie, że nie zdoła poruszyć prawą ręką. Dłoń, która zetknęła się z torsem Faustina prawie nie bolała, za to bark...
"Niech to szlag..." - pomyślał. - "To chyba było głupie..."
Ale nic na to nie mógł poradzić. Co gorsza miał świadomość, że w identycznej sytuacji postąpiłby tak samo.

Krzyk Juliana wdarł mu się do uszu, pozwalając na oderwanie się od pulsującego w ramieniu bólu. Kurt rozejrzał się po przedziale. Sytuacja wyglądała nader ciekawie...
Zbita szyba... Andreas, podnoszący się powoli z kolan Julii... Julian, którego broda trzęsła się od z trudem powstrzymywanego płaczu... I Faustin, z rozwalonym czołem, ze zdziwieniem wpatrujący się w zakrwawioną dłoń.
"Gdyby dziura była na wylot" - pomyślał patrząc na rozcięte czoło Chórzysty - "to pewnie byśmy zobaczyli sznurek podtrzymujący mu uszy. Bo nic więcej nie ma w tym pustym łbie."

Faustin ciągle nie wstawał.
"To chyba nokaut" - pomyślał złośliwie Kurt. - "Dziesięć sekund minęło jak nic... Zwycięstwo rozumu nad siłą."
Głośno powiedział:
- Parę szwów i po kłopocie. Mi też przyda się lekarz...
"Do Elsbethen wytrzymam, a tam znajdę jakiegoś fachowca" - dodał w myślach.
- Mam tylko nadzieję, że nie zjawi się tu nikt zwabiony hałasem i tym wrzaskiem - stwierdził, nie bardzo wierząc w spełnienie owej nadziei.
Spojrzał na Juliana.
- Płuca to ty masz niezłe...
- A ty - spojrzał niechętnie na Faustina - opanuj swój język...
 

Ostatnio edytowane przez Kerm : 07-09-2008 o 12:25.
Kerm jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem