| - Kupiec z niderlandów z tajnom misjom. - odpowiedzi towarzyszyło wzruszenie ramion. - A po mojemu to zawalidroga i wydrwigrosz jaki. Dobrze, że złotem w drzwiach sypnął bo inaczej bym mu chleba z wodą...
- Gotowim! - pan Sosnowski z konia popatrzył po wszystkich, sprawdzając czy już gotowi do dalszej jazdy. - No, Petro. Jak gościa odprawisz to dymaj k'nam z rusznicą na ratunek. - słowom pana Sosnowskiego towarzyszyło mrugnięcie okiem i spojrzenie w kierunku drzwi do karczmy. Petro obejrzał się a ujrzawszy patrzącą na niego i podpartą pod boki swoją połowicę, uśmiechnął się krzywo i rzucił:
- A jużci. Gdzieżbym miał przegapić taką okazję do zajazdu. Jeno po powrocie to bym miał drugi zajazd, ale w alkowie. Że ino samemu na galery pohańskie się zgłosić dla świętego spokoju. |