Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-22-2008, 21:11   #147
Kelly
 
Kelly's Avatar
 
Reputacja: 7 Kelly ma wyłączoną reputację
$: 218 316
- Droga Zosiu – uczyła ją ciotka z Kijowa, -
Małżeństwo to niewola, że nie spiszą słowa,
Jakich strasznych to przeżyć doświadczy dziewczyna,
Gdy swoją ślubną drogę nieboga zaczyna.
- Macie rację kuzynko – rzekła druga ciotka. –
Straszna droga niewiasty zrazu zda się słodka,
Ale ty nie wiesz tego, dziewczę moje młode,
że masz wziąć ślub to lepiej, skoczyć by ci w wodę.
I tak ją pocieszały ciotki i kuzynki
Zosia zaś uśmiechnięte im robiła minki,
Bo nie chciała w rodzinie uchodzić za jędzę,
Choć myślała o ciotkach: Zaraz je wypędzę.
I do narzeczonego zaraz ładnie mruga.
- Zosiu, kiedy cię widzę, jakby światła smuga
Zstępuje na me serce – rzecze hrabia czule
I tak naprawdę szczęśliw, jako dawne króle,
Co bitwy wygrywali na czele rycerzy,
Czuł, że serce do Zosi jego przynależy.

Jan z ciotką za to inną obrali taktykę
Stwierdzili, że od razu podszkolą technikę
I pokój wynajęli mały na kleparzu
Gdzie ciotka udzielała sztuki mu masażu.
A nauki to były tak ciężkie dla Jana,
Że po nocnych wykładach z nóg padał od rana,
Ale lubił się uczyć i nie ma przesady,
Że z wielką chęcią chodził na owe wykłady.




Nadszedł wieczór wiadomy. Obydwaj panowie
Ubrani w krasne szaty mają panie w głowie,
Które stroją się w suknie, klejnoty, gorsety.
Chcieli by je już objąć, lecz one, niestety,
Malują swoje usta i pudrują lica.
Dodatkowo Zosieńka, jako że dziewica,
Myśli, na pierwszą nocą, co się będzie działo,
Czy będzie jej wspaniale? Czy będzie bolało?
Lecz mimo owych obaw, płonie z ciekawości,
By poczuć żar płomienny mężowskiej męskości,
Gdy miłość, co jak wicher, magle ją porywa
I uczuła Zosieńka to, że jest szczęśliwa.
Telimena dumała także o swym Janku,
Jak to go będzie witać wieczorem na ganku,
Gdy przyjdzie, pocałuje, weźmie ja w ramiona
I powie: "Tyś najlepsza jest na świecie żona
Kochana Telimeno, piękna oraz hoża",
A potem się udadzą do wspólnego łoża.

Aż wreszcie obie wyszły w druhen korowodzie
Przystrojone właściwie po najnowszej modzie.
Te suknie, te atłasy, piękne kapelusze.
Wojewodzic już na nie czekał z Tadeuszem.
Wokoło tłumy gości, którzy krzyczą: Hura!
Ojciec Zosi jest dumny: Oto moja córa.
Przechadza się, spogląda z promienista miną,
Że jego mała Zofia zostanie hrabiną.
Rodzice pana Jana mieli wprzód opory
I synkowi przybyli wybić te wapory,
Lecz kiedy z Telimeną odbyli spotkanie,
To zrobili się nagle grzeczni niczym łanie.
Wojewodzic się dziwił wprawdzie tej zmienności,
Lecz machnął na nią ręką i przyjmował gości,
Którzy mu winszowali tak pięknej dziewczynki.
Telimena w skromniutkie przyodziania minki
Szła z Zosią ręka w rękę, jak to przyszłe żony,
A za nimi dziewczynki niosły ich welony.
Później kawałek drogi jechały dorożką.
Gdy do mężów dotarły, zakrzyknięto: Gorzko!
Wojski nalał wszem gościom słonecznego trunku,
By toasty wznosili przy tym pocałunku,
Gdy wargi młodych w usta partnera się wpiją,
Pan Jan i Telimena, a hrabia z Zofiją.
 

Ostatnio edytowane przez Kelly : 08-08-2008 o 12:02.
Kelly jest offline