Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 07-22-2008, 23:02   #4
Hawkeye
 
Hawkeye's Avatar
 
Reputacja: 5 Hawkeye jest jak klejnot wśród skałHawkeye jest jak klejnot wśród skałHawkeye jest jak klejnot wśród skałHawkeye jest jak klejnot wśród skał
$: 56 755
Patrick kończył się właśnie golić, w całej tej zasranej sytuacji cieszyło go tylko to, że trafił przynajmniej do hotelu, gdzie mógł jeszcze w normalnych okolicznościach się ogolić i wymyć. Przywilej, który może mu zostać niedługo odebrany na długi okres czasu, wiedział że będzie musiał znowu sobie radzić, goląc się przy odłamkach szkła, lub jeżeli nie będzie miał tyle szczęścia, to w odbiciu kałuży.

"Takie to już życie żołnierza" pomyślał wycierając twarz ręcznikiem i pociągając whiskey ze szklanki. Całe szczęście udało mu się zamówić Jamesona, z doświadczenia wiedział, że nie uda mu się dostać tutaj żadnego porządnego ciemnego piwa, a na inne, nie miał ochoty.

Popatrzył na swoje odbicie w lustrze i uśmiechnął się:
-Przystojny z ciebie sukinsyn Paddy - powiedział zadowolony. Był wysoki i umięśniony, miał krótko obcięte czarne włosy i ciemnoniebieskie oczy. Wyglądał na 30 ... może 30 parę lat. Nosił amerykańską kurtkę wojskową, do której przyszył wszystkie potrzebne mu dystynkcje. Zabrał ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, zamknął pokój na klucz i ruszył do baru.

Tutaj bez słowa zajął jeden z wolnych stołów i zamówił czystą whiskey, delektując się smakiem obserwował jednocześnie zgromadzenie, robił to po części dlatego, że szukał znajomych, a po części dlatego, że nie miał obecnie nic lepszego do roboty. Nie wziął ze sobą zbyt wiele ze swej broni, u paska przewieszony miał duży nóż, a po drugiej stronie w odpowiedniej kaburze, broń, którą nie dało się pomylić z żadną inną - izraelskie UZI. Może było to już zboczenie zawodowe, ale w takich miejscach, bez broni czuł się nagi, kolejna rzecz, która dobitnie świadczyła, że wybrany przez niego zawód, zmienia ludzi.

Pociągnął łyk napoju, wiedział że spotkanie z tym Majorem, nie będzie należało do rutynowych. Nie wiedział co ten kapitan znalazł tak ciekawego w jego papierach, ale wszystkie zabiegi, jakim został poddany, dobitnie świadczyły, że coś się szykuje.

Zebrani przy fortepianie ludzie rozpoczęli nową pieśń, Pat podniósł swoją szklankę i podszedł do nich wznosząc w ich stronę toast
-Vive la mort, vive la guerre, vive le sacre mercenaire- jego francuski miał silny akcent, nie starał się jednak nawet go przezwyciężyć, był dumny ze swoich korzeni i nie zamierzał ich ukrywać

-Zna ktoś z was "Molly Mallone" albo "Rifles of the IRA"?- lubił te piosenki, nie chciał się skuć przed spotkaniem, ale jednocześnie nie czuł dużej presji, aby na nie się udać, nie wyglądały one jako typowy rozkaz, a gdyby było to pilne, to przysłaliby tu kogoś po niego, mógł się wcześniej choć trochę zabawić.
 
__________________
Ride into this world/All alone/God takes your soul/You’re on your own.
The crow flies straight/A perfect line/ On the devil’s back/Until you die.
Gotta look this life in the eye
Hawkeye jest teraz online   Odpowiedź z Cytowaniem