| Stan Hamilton
Wszyscy znaleźli sobie jakieś rozrywki, zajęcia. Ale nie Stan. Był dziś nie w humorze, ledwo co doczłapał się do barmana, zamówił piwo i usiadł przy stoliku. Za alkoholem nie przepadał, ale podawane tu piwo więcej miało wspólnego z zabarwioną na złoto wodą niż alkoholem, zwilżył więc usta...
Siedział, co jakiś czas rzucając okiem na resztę członków drużyny. Kristoff i Ragnaak znaleźli sobie rozrywkę. A właściwie dwie rozrywki. Całkiem ładne rozrywki. Wybawieniem z nudy mógł okazał się być Carver, który podszedł do stolika, jednak rozmowa się nie kleiła.
W końcu podeszli do nich Kristoff i Ragnaak.
-Dobra. Ani słowa o Tornadzie. Tylko nie władujcie się przez te... ekhm... panie w kłopoty, bo tylko tego nam brakuje. Pobawić się miła rzecz, ale tu nikt nie jest normalny i czysty... ech, bredzę - otarł oczy Stan. - Dobra, wiemy mniej więcej co musimy kupić? Jedzenie, leki, naboje... mamy garnki i siatki, żeby łapać Tornado. Przemyślmy, czego jeszcze nam potrzeba, bo wielu okazji na zakupy już nie będzie. |