Dwa podniebne wehikuły niemal bezgłośnie przecinały powietrze pędząc w sobie tylko znanym kierunku. Oba nastawione pojazdy były na autopilota - ku wielkiemu niezadowoleniu
Niny, która miała ochotę na poprowadzenie "fajnej bryki". Kobieta mogła jednak dzięki temu przygotować broń oraz poznać nowego współtowarzysza niedoli. Przypadło jej bowiem dzielić samochód z tym ślicznym chłopaczkiem o gładkiej buźce, który przedstawił się jako
Mark. Pomimo młodego wieku, mężczyzna jednak doskonale wiedział co się dzieje. Ze spokojem sprawdził dłoń i zdjął z siebie wierzchnie, cywilne ubranie, spod którego ukazał się taki sam kombinezon „bojowy”, jakie dostała poprzednia grupa jeźdźców.
„To dziwne...” - pomyślała
Isabell, spoglądając z ukosa na towarzyszącego jej w drugim aucie
Danaela. Czuła się niepewnie pozostając sam na sam z wampirem, o którym tak naprawdę nic nie wiedziała. Było to jednak lepsze rozwiązanie niż towarzystwo Niny. Z tą wszak pewnie zaczęłyby rozmawiać o śmierci poprzednich towarzyszy, a to było nie wskazane.
Zaraza musiała trzymać się kupy teraz, kiedy miała do wykonania misję, od której zależało jej być albo nie być.
- To dziwne... – rzekła na głos, chcąc nawiązać jakiś kontakt z
Danaelem –
Nam od razu nadali przydomki: Głód, Zaraza... byli jeszcze Śmierć i Wojna. Tymczasem wam ksywek nie przydzielono. Bez sensu...
***
Podróż trwała nie więcej niż kwadrans, kiedy to pojazdy wróciły na asfaltową drogę i zajechały od tyłu pod jeden z nieduży motelik w dzielnicy hazardu.
Tego typu budowle służyły tylko do dwóch celów:
- noclegowego, dla pijanych lub naćpanych graczy, którzy nie potrafili wskazać taksówkarzowi swego domu
- oraz rozrywkowego, dla panów, którzy znudzili się rozrywkami kasyna.
-
Cel namierzony. – odezwał się metaliczny głos komputera w obu samochodach. Ten sam, który ledwo godzinę temu obwieścił
Lukasowi wyrok śmierci. –
Cel znajduje się na drugim piętrze budynku w południowym skrzydle. Identyfikacja głosu potwierdzona.
W tym momencie z głośnika samochodu zaczęły dochodzić westchnienia mężczyzny przerywane jękami jakiejś kobiety, co wskazywało jednoznacznie na ich zajęcie oraz cel wizyty w motelu.
Sam komputer nie odezwał się więcej, najwyraźniej resztę pozostawiając zgromadzonej w samochodach czwórce.